W ubiegłym roku bankom udało się sprzedać rekordowo dużo struktur – łącznie za ok. 9 mld zł. Od początku 2011 roku banki zaoferowały klientom już kilkadziesiąt różnych tego typu produktów. Najnowsze oferują między innymi Raiffeisen Bank, Millennium, Nordea Bank, Kredyt Bank i BPH.

Kapitał gwarantowany

Raiffeisen uzależnia ewentualny zysk od wysokości polskich stóp procentowych. Bank gwarantuje zwrot 100 proc. kapitału, a maksymalny zysk może wynieść 10 proc. rocznie.

Z kolei w przypadku produktu Millennium zysk uzależniony jest od wartości rosyjskiego indeksu RDI. W jego skład wchodzą najbardziej płynne rosyjskie spółki notowane na giełdzie w Londynie. Millennium, podobnie jak Raiffeisen, gwarantuje zwrot 100 proc. kapitału.

Natomiast Surowcowy Kwartet Nordea Banku uzależnia wypłatę zysku od zmian cen bawełny, kawy, kukurydzy i cukru. Klienci Kredyt Banku otrzymają maksymalnie 8 proc. zysku, gdy kurs pary euro/złoty utrzyma się w określonym przedziale. Klienci BPH zarobią, gdy w określonym przedziale znajdzie się kurs pary frank szwajcarski/złoty.

Bank też chce zarobić

Z analiz danych historycznych wynika, że produkty strukturyzowane nie zachwycają rentownością. W ubiegłym roku najlepszy – Fortis L Fix Everest – zarobił ponad 18 proc. Ale średnio dla rynku to było jedynie 3,5 proc., czyli mniej niż najlepsze zwykłe lokaty bankowe. – Trzeba pamiętać, że struktury gwarantują 100-proc. zwrot kapitału. Kokosów nie należało się zatem spodziewać – mówi Marcin Krasoń, analityk Open Finance.

W przyszłości będzie podobnie. Jak mówi Krasoń, wynik na poziomie 10 proc. będzie uznawany za dobry. – Między innymi dlatego że inwestor ewentualnym zyskiem będzie musiał podzielić się z bankiem – wyjaśnia Konrad Widuliński z firmy Xelion. Jak dodaje, na rynku jest dużo produktów, które dają o wiele większe możliwości osiągnięcia zysku niż lokaty strukturyzowane.

Decyduje psychologia

Dlaczego więc lokaty strukturyzowane cieszą się w naszym kraju tak wielką popularnością? Jak mówią eksperci, główną zaletą takich produktów, która przyciąga do nich klientów, jest możliwość zarabiania na rynkach normalnie dla nich niedostępnych. – Zwykły klient banku ma niewielkie możliwości inwestowania i zarabiania na międzynarodowym rynku surowców czy też na giełdach zagranicznych. A struktury to umożliwiają.

– Moim zdaniem na decyzję o ulokowaniu pieniędzy w struktury duży wpływ ma psychologia. Klient dostaje gwarancję ochrony kapitału i możliwość wysokich zysków. Nie zawsze jednak rozumie, kiedy ten ewentualny zysk się pojawi – uważa Konrad Widuliński. Prognozuje, że w ciągu kilku najbliższych lat popularność struktur będzie się zmniejszać.