Kryzys minął, czas na inwestycje i zatrudnienie pracowników – tak myślą polscy przedsiębiorcy, a dobrym nastrojem mogliby obdzielić pół Europy.

Wskaźnik optymizmu firm produkcyjnych wynosi w Polsce 46,5 proc. Oznacza to, że o tyle punktów procentowych wyższy jest odsetek firm prognozujących wzrost aktywności gospodarczej w najbliższych 12 miesiącach niż przedsiębiorstw prognozujących spadek. W Europie bardziej optymistyczni są tylko pracodawcy w Wielkiej Brytanii (56,2 proc.) i Niemczech (50,2 proc.) Średnia unijna to 44,5 proc.

– Nastroje w polskim sektorze produkcyjnym są najlepsze od trzech lat – mówi Jerzy Kalinowski z firmy doradczej KPMG, która odpytała szefów 6 tys. firm w 20 krajach. Zdaniem Kalinowskiego dobre nastroje polskich przedsiębiorców zwiastują rychłe ożywienie na rynku pracy. Odsetek firm planujących w ciągu najbliższego roku zatrudnienie nowych pracowników wzrósł z 2,6 proc. w lutym do 18,3 proc. obecnie.

Z badań przeprowadzonych przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” oraz firmę Deloitte wynika, że spośród 3,4 tys. największych polskich przedsiębiorstw ponad 40 proc. zatrudni w tym roku nowych pracowników. Poszukiwani są jednak niemal wyłącznie specjaliści. Prawie 30 proc. firm szuka inżynierów, a ponad 15 proc. sprzedawców i przedstawicieli handlowych.

Przedsiębiorcy szukają osób gwarantujących wzrost wydajności

Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” Fot. mat. prasowe

Przedsiębiorcy poszukują nowych pracowników, ale niewielu myśli o zwiększaniu liczby miejsc pracy. Wynika to z niepewności co do rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce i u naszych głównych partnerów handlowych, np. w Niemczech. Wzrost zatrudnienia blokują także wolne moce wytwórcze polskich firm. Średnio są one wykorzystane w 80 proc. W tej sytuacji przedsiębiorcy koncentrują się na poszukiwaniu osób, które gwarantują wzrost wydajności. W czasie gospodarczej prosperity sprzed trzech lat rynkiem pracy rządzili pracownicy. Firmy zatrudniały każdego, kto był dostępny. Teraz przedsiębiorcy chcą wymienić mało wydajnych pracowników na lepszych. Dlatego proponują takim osobom obniżkę pensji lub na ich miejsce zatrudniają osoby młodsze i bardziej wydajne. Firmy korzystają z tego, że wskutek kryzysu osłabła presja płacowa, a wielu specjalistów pozostaje bez pracy. Z naszych badań wynika, że 20 proc. firm deklaruje zwolnienie pracowników o niższych kwalifikacjach. Pracę straci część kadry zarządzającej w 5 proc. dużych przedsiębiorstw.

not. jo