Z początkiem października obowiązywać mają nowe stawki cen nieruchomości umożliwiające skorzystanie z programu Rodzina na swoim.
Na podstawie informacji przekazanych przez poszczególne urzędy wojewódzkie udało nam się ustalić wysokość nowych wskaźników, które generalnie pozwolą na większą dostępność mieszkań z dopłatą Skarbu Państwa.
Gdzie najłatwiej będzie o dopłaty z rządowego programu? Przede wszystkim w Bydgoszczy i Toruniu, gdzie wskaźniki wzrosną o 730 zł. W tych miastach nowy limit cen nieruchomości umożliwiający skorzystanie z programu wzrósł do 7121 zł za mkw.
– Prawie wszystkie mieszkania będzie można tam kupić z dopłatą, jeśli klient spełni inne wymagania – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.
Reklama
Sytuacja poprawi się też w Krakowie, gdzie w zasadzie do tej pory z dopłat nikt nie korzystał, bo ceny na rynku były znacznie wyższe niż dotychczasowe limity. W Krakowie wskaźnik zwiększył się o 714 zł, do 6055 zł za metr kwadratowy.
– Według moich obliczeń po tej podwyżce ok. 20 proc. mieszkań w starej stolicy będzie można teraz kupić z dopłatą – mówi Marcin Jańczuk.

Reklama
Do dzisiaj ten odsetek nie był większy niż 7 proc. W Olsztynie dostępność mieszkań była znacznie większa, a od października wskaźnik wzrośnie dodatkowo o 600 zł. Maksymalna cena mieszkania, która będzie umożliwiała skorzystanie z dopłaty do kredytu w Olsztynie, wyniesie 6473 zł.



Wskaźniki cen wzrosną także w Warszawie i Łodzi. W obu miastach o 442 zł. Nowy limit dla Łodzi to 6955 zł za metr, a dla Warszawy 7699,6 zł.
– Teraz odsetek mieszkań, które będzie można skredytować pożyczką z dopłatą, zdecydowanie się zwiększy. To jest już przyzwoita cena i na rynku warszawskim nie będzie teraz problemu, by znaleźć mieszkanie kwalifikujące się do programu – mówi Tomasz Labiedź, pośrednik w obrocie nieruchomościami.
Eksperci szacują, że w stolicy z kredytu z dopłatami będzie można skorzystać przy kupnie nawet 30 proc. mieszkań z rynku wtórnego.
Wskaźniki umożliwiające skorzystanie z programu nie zmienią się w województwie lubuskim i pomorskim. Z naszych wyliczeń wynika, że tylko w dwóch miejscach limity umożliwiające skorzystanie z programu Rodzina na swoim zmniejszyły się. Chodzi o Poznań i województwo lubelskie. W Lublinie do tej pory tylko 17 proc. mieszkań na rynku kwalifikowało się do programu, czyli można je było kupić z dopłatą Skarbu Państwa. Teraz będzie to jeszcze trudniejsze. W Poznaniu ten odsetek do tej pory przekraczał 65 proc.
– Jak na tak duże miasto, to i tak dostępność mieszkań była tam bardzo duża. Nawet jeśli teraz mieszkań, których kupno będzie można sfinansować kredytem z dopłatami, będzie mniej, to nadal będzie w czym wybierać – mówi Marcin Jańczuk.
Zwraca on jednak uwagę, że wzrost stawek w większości województw może mieć także negatywne skutki. Do tej pory deweloperzy obniżali ceny, by zmieścić się w limitach programu Rodzina na swoim. W wielu miejscowościach w tej chwili nie będzie to konieczne. Skutkiem podwyższenia limitów może więc być usztywnienie polityki cenowej deweloperów. Eksperci podkreślają jednak, że program Rodzina na swoim nie jest adresowany do wszystkich. Państwo przez osiem lat spłaca ok. połowy należnych odsetek od kredytu, ale tylko rodzinom i osobom samotnie wychowującym dzieci. Nie można też posiadać żadnych innych nieruchomości.
– Te wszystkie ograniczenia powodują, że według mnie tylko 8 proc. wszystkich transakcji na rynku nieruchomości to transakcje z wykorzystaniem kredytu z dopłatami – szacuje Jerzy Sobański z agencji Akces.
Kredytów z dopłatami udziela w tej chwili 14 banków komercyjnych i spółdzielczych. Od początku roku takie kredyty otrzymało ponad 19 tys. kredytobiorców, a łączna wartość tych pożyczek to ponad 3,2 mld zł.