Tempo, w jakim zmniejsza się zużycie prądu, zaczyna powoli spadać. Według danych PSE Operator, w pierwszych ośmiu miesiącach było ono o około 5,4 proc. mniejsze niż w tym samym okresie zeszłego roku. To lepszy wynik niż w lipcu (minus 5,6 proc.), i jeszcze lepszy niż w czerwcu (spadek: 5,9 proc.). Eksperci przyznają: spadek sprzedaży przestał się pogłębiać.

Sprzedawcy prądu mówią nawet o wzroście popytu.

– Dotyczy to koksowni i hut – mówi Ireneusz Perkowski, prezes zarządu krakowskiego Enion Energia.

W przyszłym roku spodziewa się wzrostu sprzedaży, jest jednak ostrożny.

– Nie sądzę, żeby osiągnęła poziom z 2008 roku – mówi.

Na razie sprzedaż prądu w porównaniu z rokiem ubiegłym spadła o 7–8 proc.

To i tak niezły wynik w porównaniu z gdańską Energą Obrót – jej handel prądem zmniejszył się o około 10 proc. W dużej mierze wynika to, jak twierdzi spółka, z utraty jednego z kluczowych klientów, czyli Anwilu. Według niej, po spadkach z początku roku popyt ustabilizował się.

Podobnie jak Enion, również ona nie chce przesadzić z prognozami. Szefowie firmy są ostrożni.

– W I półroczu 2010 r. sprzedaż utrzyma się na poziomie z tego roku. Zużycie prądu zacznie rosnąć pod koniec 2010 roku – mówi Ireneusz Kulka, wiceprezes Energi Obrót.

Ożywienie popytu na prąd nie przekłada się jeszcze na zwiększenie zużycia węgla (ponad 50 proc. energii produkuje się z węgla).

– Elektrownie mają 4,2 mln ton zapasów. To ilość wystarczająca na 67 dni pracy, czyli na ponad trzy razy dłużej, niż są zobowiązane mieć latem – mówi Dariusz Chomka, rzecznik PSE Operator.

Jeszcze większe zapasy mają kopalnie. Na koniec lipca było to 6,4 mln ton – o ponad 0,5 mln ton więcej niż miesiąc wcześniej.