Sądy nie będą mogły samodzielnie stwierdzić o niekonstytucyjności rozporządzenia i będą musiały pytać o to Trybunał Konstytucyjny. W ten sposób rząd zabezpiecza się przed koniecznością wypłaty przedsiębiorcom odszkodowań za lockdown.

W reakcji na roszczenia ponad 160 firm opiewające na 181 mln zł premier domaga się od TK stwierdzenia niekonstytucyjności art. 4171 k.c. będącego podstawą roszczeń przedsiębiorców. Jego zdaniem przepis narusza konstytucję, gdyż nie wynika z niego obowiązek uprzedniego stwierdzenia niezgodności rozporządzenia z ustawą zasadniczą. Innymi słowy, zdaniem Mateusza Morawieckiego sąd, który ma na podstawie tego przepisu orzec o odszkodowaniu za tzw. legislacyjne bezprawie, nie powinien mieć możliwości pominięcia na własną rękę rozporządzenia, które uważa za niekonstytucyjne. W takim przypadku na temat ewentualnej niezgodności z ustawą zasadniczą rozporządzenia powinien najpierw wypowiedzieć się TK. Dlaczego? Obecny stan prawny może prowadzić do sytuacji, w której jeden z sądów orzeknie o bezprawiu legislacyjnym, a inny oddali powództwo o odszkodowanie, uznając, że dane rozporządzenie nie narusza ustawy zasadniczej. A to jest niepożądane z punktu widzenia spójności systemu prawa i stanowi naruszenie zasady demokratycznego państwa prawnego.