Ochrona miejsc pracy w najbardziej dotkniętej pandemią koronawirusa branży oraz rozwiązanie ułatwiające odzyskanie pieniędzy przez klientów biur podróży, którzy nie mogli pojechać na wakacje – to główne cele ustawy przyjętej w piątek przez Sejm, nazywanej tarczą turystyczną. Swoje niezadowolenie z nowych przepisów wyraża już branża targowa.
ShutterStock
Tarcza pochłonie ok. 850 mln zł z budżetu państwa. Kluczowe rozwiązanie to ustawowe zwolnienie z obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne oraz właściwe fundusze od początku czerwca do końca sierpnia 2020 r. O tym, czy danej firmie będzie przysługiwało zwolnienie, zdecyduje PKD. Uznano, że właśnie to kryterium najlepiej pozwoli oddzielić branżę turystyczną od innych.
Drugie rozwiązanie to wprowadzenie dodatkowego postojowego dla najbardziej poszkodowanych pandemią osób. Chodzi przede wszystkim o agentów turystycznych. Specyfiką tego zawodu jest jego sezonowość. Okazało się zatem, że wielu agentów nie mogło liczyć na standardowe postojowe, wypłacane kilka miesięcy temu, choć bez wątpienia ucierpieli oni finansowo na pojawieniu się SARS-COV-2.
Kolejna kwestia to stworzenie turystycznego funduszu zwrotów. Chodzi o to, że biura podróży, zmuszone do odwołania wyjazdów, chętnie przyznawały swoim klientom vouchery na przyszłe wakacje, zamiast zwracać pieniądze. Szkopuł w tym, że na takie rozwiązanie musi zgodzić się klient. Wielu zaś się nie zgadza. I powstał kłopot, bo część biur nie dysponuje pieniędzmi na zwroty. Postanowiono więc, że środki zostaną wypłacone ze specfunduszu będącego wyodrębnionym rachunkiem w Banku Gospodarstwa Krajowego. Aby klient biura podróży otrzymał pieniądze od państwa, zarówno przedsiębiorca, jak i nabywca niezrealizowanego wyjazdu będą musieli złożyć stosowne wnioski do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
Państwo zabezpieczy też klientów biur, którzy zgodzili się na skorzystanie z voucherów. Gdyby do czasu realizacji wyjazdu przedsiębiorca upadł, Skarb Państwa wypłaci klientowi pieniądze.
Niektórzy jednak ustawą są rozczarowani.
– Mimo apelu Polskiej Izby Przemysłu Targowego pomoc nie jest przewidziana dla takich przedsiębiorstw, a to na nich opiera się działalność całej branży targowej, i to one zostały najbardziej poszkodowane przez spowodowany przez pandemię kryzys – uważa Paweł Montewka, przedsiębiorca z branży targowej z Pracowni Sztuk Plastycznych. W przekazanej nam informacji prasowej czytamy, że od początku marca firmy pracujące dla targów nie realizują właściwie żadnych zleceń.
Głównym powodem jest brak zamówień od organizatorów branżowych imprez targowych. Prawie wszystkie zostały odwołane lub przesunięte na inny termin. Późną wiosną rząd zezwolił na ich organizowanie i wydał w tym celu szczegółowe wytyczne dotyczące norm sanitarnych i bezpieczeństwa. Stało się to jednak u progu wakacji będących tradycyjnie martwym sezonem targowym. Przedstawiciele branży wskazują także na dużą niepewność wśród potencjalnych wystawców i klientów targów. Z tego powodu wiele zaplanowanych już wcześniej imprez, także cyklicznych, stoi dziś pod dużym znakiem zapytania. Coraz więcej jest także informacji o odwołaniu niektórych z nich.
– Jeśli nasze firmy pozostaną bez wsparcia, imprezy targowe w Polsce, jak również cała zatrudniające dziesiątki tysięcy ludzi branża, z dnia na dzień przestaną istnieć. Zatrudnienie straci wiele osób, a mozolnie budowana przez nas pozycja, również zagraniczna, stanie się jedynie branżowym wspomnieniem – obawia się Paweł Montewka. Mowa o branży wartej ponad 4 mld zł rocznie. Jej przedstawiciele liczą, że ustawodawca zechce im pomóc już w ramach tarczy turystycznej, tzn. Senat wniesie stosowne poprawki, a Sejm je następnie przyjmie.
Etap legislacyjny
Ustawa uchwalona przez Sejm