Mimo wątpliwości wywołanych koronawirusem globalne koncerny wciąż chcą być obecne w Państwie Środka.
Inwestycje zagraniczne w Chinach w maju osiągnęły 68,6 mld juanów, co oznacza wzrost o 7,5 proc. rok do roku – informuje ministerstwo handlu w Pekinie. I choć względem 2019 r. widać wyraźny ubytek, bo biorąc pod uwagę wszystkie tegoroczne miesiące, wynik 2020 r. jest gorszy o 3,8 proc., to i tak można zauważyć wyraźne odbicie. Jak stwierdza resort, największy wzrost odnotowano w sektorze usług informatycznych i e-commerce. Ministerstwo ma w planach dalsze zachęty dla zagranicznych podmiotów zainteresowanych w inwestowanie w chińskie spółki giełdowe, np. zmniejszenie wysokości wymaganego do inwestowania kapitału.
Reklama

Nadal patrzą na Wschód

Sygnałów niesłabnącego zaangażowania globalnych firm w gospodarkę Państwa Środka jest jednak więcej. Płyną one przede wszystkim z sektora motoryzacyjnego, dla którego Chiny to największy rynek zbytu na świecie.

Reklama
W kwietniu Toyota podpisała umowę w sprawie nowych samochodów elektrycznych z BYD ‒ jednym z największych chińskich producentów motoryzacyjnych. Nowa spółka została zarejestrowana właśnie w tym kraju. Jeszcze bardziej znacząca była czerwcowa deklaracja Volkswagena, że zainwestuje w produkcję pojazdów elektrycznych w Chinach, zwiększając swoje udziały w dwóch tamtejszych firmach opracowujących samochody i akumulatory. Jeden z podmiotów, spółka Gotion High-tech Co., stanie się certyfikowanym dostawcą dla nowych konstrukcji VW. Niemiecka firma nie widzi powodów do wycofywania się z Chin. Wręcz przeciwnie: jak stwierdził prezes VW Herbert Diess, sytuacja po koronawirusie stabilizuje się. Koncern szacuje, że do 2025 r. sprzeda chińskim klientom ok. 1,5 mln aut elektrycznych.
Opinię o poprawie sytuacji najwyraźniej podzielają szefowie BMW, które na początku czerwca ogłosiło współpracę z państwową chińską firmą energetyczną State Grid. Celem jest podwojenie liczby punktów ładowania do ok. 270 tys. do końca tego roku, a także rozwinięcie technologii szybszego działania stacji.
Niesłabnące zaufanie do zaangażowania w Chinach potwierdzają też globalne marki z innych branż. W lutym PepsiCo zakupiło za ponad 700 mln dol. chińskiego producenta przekąsek Be & Cheery. W maju do nowych inwestycji w automatyczne centrum dystrybucji zobowiązał się Adidas. Swoją aktywność wzmacnia też międzynarodowy sektor finansowy, zachęcony stopniowym otwieraniem rynku przez władze w Pekinie. Bank JP Morgan otrzymał pod koniec ubiegłego tygodnia zgodę na pełne przejęcie chińskiego funduszu inwestycyjnego China International Fund Management. Będzie to pierwszy taki podmiot w Chinach kontrolowany wyłącznie przez zagraniczny kapitał. Wartości transakcji oficjalnie nie podano. Telewizja CNBC informowała, że mogło to być ok. 1 mld dol.

Podejście bez zmian

To wszystko stawia pod znakiem zapytania spekulacje, czy po wybuchu pandemii koronawirusa duże firmy wycofają z Dalekiego Wschodu, by skrócić swoje łańcuchy dostaw, minimalizując ryzyko ich zerwania.
– Połączenie tego wirusa, który pokazuje, jak skoncentrowana jest baza dostawców wielu firm na świecie, z niepewnością co do dalszej polityki handlowej moim zdaniem doprowadzi do ponownego przemyślenia globalnych łańcuchów wartości – oceniała w marcu w wywiadzie dla Bloomberga Beata Smarzyńska-Javorcik, główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. W podobnym tonie wypowiadała się główna ekonomistka OECD Laurence Boone.
‒ COVID-19 miał zmienić wszystko, ale sam w sobie nie zmienił nic. Podejście do globalnego handlu pozostało takie samo. Dalej inwestuje się tam, gdzie proces inwestycyjny przebiega najsprawniej, a firmy mają łatwy dostęp do wykwalifikowanych kadr. Unia Europejska ma szansę na przyciągnięcie inwestycji, lecz potrzebne są trwałe zmiany – np. zmierzające do przyspieszenia procedur decyzyjnych. Długoterminowo nie zmienią tego czasowe programy pomocowe. W przeciwnym razie Europa dalej pozostanie za Dalekim Wschodem. A wraz z nią Polska – mówi Artur Bartoszewicz, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.
Nawet jeśli niektóre firmy postanowiły dywersyfikować swoją działalność, robią to w obrębie Dalekiego Wschodu. Dostarczający komponenty dla Apple’a tajwański Foxconn przeniósł część produkcji z Chin na rodzimą wyspę. Liu Young-way, prezes firmy, wyraził też chęć zwiększenia inwestycji w Indiach – szczegóły mają zostać ogłoszone w najbliższych miesiącach. W tym przypadku dużo większy wpływ niż COVID-19 ma chińsko-amerykańska wojna handlowa.
Wykorzystać to chcą także Japończycy – tamtejszy rząd zapowiedział, że przeznaczy 2 mld dol. na to, by sprowadzić zakłady tamtejszych firm z powrotem do kraju. – Taki plan może przynieść efekt. Wiele zależy jednak od kultury danego przedsiębiorstwa i przekonania o patriotyzmie gospodarczym wykraczającym poza samą konsumpcję – wskazuje Bartoszewicz.