Jeśli z powodu COVID-19 nie można zawrzeć umowy i jest to konsekwencją obiektywnych okoliczności, to zamawiający nie powinien zatrzymywać wadium – wynika z opinii UZP.
Problem z realizacją zamówień publicznych dotyczy nie tylko umów zawieranych przed epidemią, ale także dziś kończących się czy nawet trwających przetargów. Jeśli oferty składano w nich kilka miesięcy temu, to oczywiste jest, że nie uwzględniały one zmiany realiów rynkowych, jaką spowodował COVID-19. Dzisiaj zaś okazuje się, że wykonanie kontraktu na wcześniejszych warunkach jest niemożliwe albo też przyniosłoby straty zamiast zysków. Przykłady można mnożyć. Dostawca specjalistycznego sprzętu medycznego rozlicza się z niego we franku szwajcarskim. W czasie epidemii jego kurs podskoczył o 40 gr. Przy marży zakładanej nawet na kilkanaście procent realizacja dzisiejszej dostawy oznaczałaby straty finansowe. Z kolei przy inwestycjach budowlanych pojawiają się problemy z dostawami materiałów, podwykonawcami i kadrami. Mając o 30‒40 proc. mniej pracowników, firma może nie być w stanie dotrzymać zadeklarowanego wcześniej terminu.
Te oraz inne okoliczności spowodowane pandemią sprawiają, że zawarcie umowy jest niemożliwe. Część zamawiających uznaje, że jest to powód do zatrzymania wadium. To zaś może oznaczać straty finansowe liczone w milionach. Na problem ten zwróciło uwagę Stowarzyszenie Prawa Zamówień Publicznych, które poprosiło Urząd Zamówień Publicznych o zajęcie stanowiska w tej sprawie.