Lider grupy państw niechętnych płaceniu na kryzys jest oskarżany o to, że sam pozbawia należnych dochodów Francuzów, Hiszpanów czy Włochów.
Ranking rajów podatkowych / DGP
Według rankingu Corporate Tax Haven Index (CTHI), który mierzy stopień, w jakim ustawodawstwa wspierają optymalizację podatkową kosztem innych krajów, a także skuteczność w realizowaniu tej strategii, Holandia jest pod tym względem w ścisłej światowej czołówce. Wyprzedzają ją nieznacznie tylko trzy terytoria zależne Londynu: Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Bermudy i Kajmany.
Reklama
Jest za to absolutnym numerem jeden w UE. Może się też pochwalić jednym z najwyższych udziałów w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych spośród państw stosujących strategie raju podatkowego – ponad 12 proc., więcej niż wszystkie wyspecjalizowane w przyciąganiu firm terytoria brytyjskie razem wzięte. Strumień pieniędzy, jaki przepływa przez Holandię, jest oszałamiający. Rocznie tylko wywodzące się z USA międzynarodowe firmy księgują w tym kraju ok. 70 mld dol. zysków, prawie 8 proc. PKB Królestwa Niderlandów i więcej niż we wszystkich krajach członkowskich UE razem wziętych (wyłączając stosujące podobne mechanizmy podatkowe Irlandię i Luksemburg).

Reklama
Według szacunków przedstawionych w raporcie Tax Justice Network (TJN) 44 mld dol. z księgowanych w Holandii zysków wypracowano w innych krajach UE, a roczne straty tych państw z utraconych w ten sposób podatków mogą wynosić 10–15 mld dol. (w 2017 r. było to 10,4 mld dol.). Holenderski fiskus zyskuje na tych operacjach zaledwie nieco ponad 2 mld dol., ponieważ efektywna stawka ich opodatkowania wynosi niespełna 5 proc. Sieć zarzuca też Holenderom, że walnie przyczynili się do zaostrzenia konkurencji podatkowej wewnątrz UE, która spowodowała w ostatniej dekadzie spadek podatków korporacyjnych o 10 pkt proc., pogłębiając problemy budżetów.
„Świadczenie usług raju podatkowego jest filarem holenderskiego modelu gospodarczego. Przepływy finansowe przez fasadowe spółki stworzone w celu transferowania zysków szacowane są na 4 bln dol. (pięciokrotność PKB Holandii). Mechanizmy oparte na mieszance korzystnych dla międzynarodowych korporacji rozwiązań fiskalnych uderzają w systemy podatkowe innych krajów członkowskich UE, a konkretnie tych krajów, którym Holandia odmawia dziś solidarności” – piszą autorzy raportu Tax Justice Network.
Jak zwraca uwagę sieć, do najbardziej poszkodowanych na skutek holenderskiej polityki przyciągania firm należą państwa, które są uwikłane w spór z Hagą dotyczący sposobu finansowania unijnego wsparcia walki z COVID-19 i jej skutkami gospodarczymi. Przykład? Za każdą kawę kupioną we włoskim Starbucksie do holenderskiego Starbucksa przekazywana jest opłata za korzystanie z marki, zmniejszając tym samym zyski firmy we Włoszech, a zwiększając te w Holandii. Zgodnie z unijnym prawem transfer nie może być opodatkowany. Do tego dochodzą inne mechanizmy, jak korzystne dla koncernów regulacje dotyczące podwójnego opodatkowania transakcji, które przechodzą przez Holandię, czy możliwość zawierania przez firmy nieprzejrzystych umów arbitrażowych. Według Tax Justice Network Holandia należy do 10 krajów o najbardziej nieprzejrzystych systemach fiskalnych.
Bruksela zalicza szeroko rozumiane oszustwa podatkowe, w tym z wykorzystaniem rajów podatkowych, do kluczowych problemów. Jednak realne możliwości ukrócenia procederu w krajach takich jak Holandia są ograniczone z uwagi na zasadę jednomyślności. Unia od lat zaostrza politykę wobec rajów spoza UE, co w ostatecznym rozrachunku wzmacnia konkurencyjną pozycję rajów europejskich. Szansą mogłoby być wprowadzenie, np. na poziomie OECD, minimalnej stawki efektywnego opodatkowania firm. Według TJN powinna ona wynosić co najmniej 25 proc. Organizacja opowiada się też za zwiększeniem transparentności funkcjonujących w Europie koncernów. Najlepszym rozwiązaniem według TJN byłoby zaś wypracowanie zasad jednolitego opodatkowania największych firm w całej UE.