Skutkiem epidemii będą opóźnienia w miejskich inwestycjach – obawiają się samorządowcy.
– Inwestycje na pewno będą opóźnione – przyznaje prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Jak słyszymy w tamtejszym urzędzie miasta, do tej pory nikt z wykonawców nie złożył wniosku o przedłużenie terminu realizacji kontraktu, jednak już sygnalizowana jest przez nich taka możliwość, zwłaszcza jeśli zostanie wprowadzona rozszerzona kwarantanna.
Władze Białegostoku przyjęły zasadę, że w ogłoszonych postępowaniach dotyczących robót w obiektach użyteczności publicznej będzie przesunięty termin otwarcia ofert. Kolejne postępowania tego typu będą wszczynane dopiero po uzyskaniu wiedzy o braku zagrożenia epidemicznego (wyjątkiem mogą być przetargi dotyczące np. bezpieczeństwa obiektów). Na dziś wstrzymano ogłaszanie przetargów na roboty budowlane wykonywane w kilku jednostkach użyteczności publicznej.
Reklama
Jak słyszymy, szczególnie „dynamiczna” jest sytuacja w zakresie inwestycji drogowych. – Otrzymujemy sygnały, iż występują problemy związane z absencją kluczowego personelu, spowodowaną koniecznością opieki nad dziećmi, a wynikającą z zamknięcia placówek oświatowych. Publikacja nowych postępowań przetargowych jest planowana, jednakże termin otwarcia ofert uzależniony będzie od aktualnie panujących warunków – wskazują urzędnicy z białostockiego magistratu.
O trudnej sytuacji otwarcie mówią już przedsiębiorcy. – Zaczynają się kłopoty z dostawami materiałów. Ceny transportu, szczególnie z krajów europejskich wysokiego ryzyka, wzrosły, a dostawy, w wyniku konieczności odbycia kwarantanny przez kierowców wracających np. z Włoch, są opóźnione – mówi Karol Zduńczyk, prezes Korporacji Budowlanej DORACO, realizującej m.in. rozbudowę Portu Lotniczego w Gdańsku czy Portu Morskiego w Gdyni.

Reklama
– Przewidujemy, że w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa problemy związane z produkcją materiałów i ograniczeniem liczby pracowników będą się pogłębiać. Wpłynie to na terminowość realizacji zamówień przez podwykonawców. To będzie mieć przełożenie na przesunięcie terminu zakończenia inwestycji budowlanych. Musimy więc liczyć na wyrozumiałość inwestorów w tej wyjątkowej sytuacji oraz na systemowe rozwiązania instytucji państwowych – podkreśla Zduńczyk.
– Nie chcemy naliczać kar umownych za ewentualne opóźnienia. Chcemy być wyrozumiali w tym zakresie, rozumiejąc powagę sytuacji. Ale by np. wydłużyć kontrakty w czasie, musimy mieć podstawę prawną. Wierzę, że minister rozwoju weźmie to pod uwagę. Że pomoc popłynie nie tylko w stronę przedsiębiorców, ale także samorządów i ich kontrahentów – wskazuje Aleksandra Dulkiewicz.
– Na razie nie mamy też specjalnych narzędzi, by przesuwać terminy rozpoczynających się inwestycji. To o tyle istotne, że w grę często wchodzą środki unijne, które trzeba terminowo rozliczyć. W piątek ogłosiliśmy przetarg na I etap budowy linii tramwajowej na ul. Nowej Warszawskiej. To ważna inwestycja dla gdańszczan i tu w grę wchodzą właśnie środki unijne – dodaje prezydent Gdańska.
Sytuację przedsiębiorców, w tym tych, którzy realizują kontrakty dla samorządów, mają stabilizować przepisy osłonowe, które dziś ma przedstawić rząd. Pewne działania już są podejmowane, np. w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Jego szefowa Małgorzata Jarosińska-Jedynak wydała rekomendacje dla instytucji państwowych odpowiedzialnych za fundusze unijne. To np. urzędy marszałkowskie, wojewódzkie urzędy pracy czy Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.
W uzasadnionych przypadkach będą one mogły m.in. wydłużyć terminy zakończenia naborów wniosków, rozliczania i zamykania inwestycji unijnych oraz zmienić plan kontroli wydatków z funduszy unijnych i część z nich przesunąć na później, tak żeby uwzględnić trudniejszą sytuację w firmach i u siebie (np. dużą liczbę pracowników na pracy zdalnej). – Pracujemy też z Komisją Europejską nad rozwiązaniami, które w obecnej sytuacji pozwolą na bardziej elastyczne podejście do projektów realizowanych z dofinansowaniem UE – zapowiedziała minister Jarosińska-Jedynak.