Na dodatkowe obciążenia banki zareagowały obniżką oprocentowania depozytów i podwyższeniem kosztu kredytu. I nie zmieniły podejścia do dziś.
Jutro miną cztery lata od uchwalenia przez Sejm ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych. W tym czasie przyniósł on budżetowi 17 mld zł dochodów. Zapłaciły go przede wszystkim banki, choć obciąża on również towarzystwa ubezpieczeń, większe firmy pożyczkowe czy spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (w praktyce płaci go jedna, największa kasa). A bardziej precyzyjnie – ich klienci.
Przekonuje o tym porównanie stawek oprocentowania lokat i pożyczek w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej w latach 2019 i 2015 – czyli przed wejściem w życie nowego obciążenia dla polskich banków. Nasz kraj jest jedynym, prócz niewielkiej Malty, w którym wzrost oprocentowania kredytów zbiegł się ze spadkiem stawek depozytowych. Zmiany oficjalnych stóp miały stosunkowo niewielki wpływ na poziom oprocentowania kredytów i pożyczek. W Polsce w tym czasie miała miejsce jedna obniżka – w marcu 2015 r. My na potrzeby porównania stawek policzyliśmy średnie oprocentowanie w całym 2015 r. i w pierwszych 11 miesiącach 2019 r.