statystyki

Dojść do granicy w biznesie [WYWIAD z prof. Pawłem Łukowem]

autor: Klara Klinger23.10.2019, 08:48; Aktualizacja: 23.10.2019, 08:50
- Nie da się bazować wyłącznie na zaufaniu do busoli moralnej danej firmy – mówi prof. Paweł Łuków z Uniwersytetu Warszawskiego.

- Nie da się bazować wyłącznie na zaufaniu do busoli moralnej danej firmy – mówi prof. Paweł Łuków z Uniwersytetu Warszawskiego.źródło: ShutterStock

- Nie da się bazować wyłącznie na zaufaniu do busoli moralnej danej firmy – mówi prof. Paweł Łuków z Uniwersytetu Warszawskiego.

Co jest ważniejsze: dobro spółki czy zdrowie ludzi?

Retoryczne pytanie…

Dlaczego?

Wiadomo, że troska o zdrowie i życie pacjentów jest najważniejsza i państwo powinno je chronić.

Wczoraj pisaliśmy o tym, że firmy farmaceutyczne – a więc produkujące leki – blokują możliwość wejścia do refundacji preparatów swojej konkurencji. Czy dla nich też priorytetem powinno być zdrowie czy wyniki finansowe? Firmy argumentują, że przepisy zobowiązują je do dbania o kondycję finansową spółki.

Tu sprawa się komplikuje. Na pewno państwo powinno zadbać o to, by firmy nie stawały przed takim dylematem. W tej sytuacji nie zadbało…

To prawda, firmy farmaceutyczne dziś mogą – zgodnie z prawem – działać wbrew interesowi pacjentów.

I muszą zdecydować, czy zgodzić się na swoje straty, dzięki czemu pacjenci dostaną również leki konkurencji. Faktycznie mają problem, co jest ważniejsze: czy istotny interes społeczny, czy też potencjalne zarzuty o brak dbałości o sytuację finansową spółki. W tym drugim przypadku mogą narazić się nawet na zarzut działania na szkodę firmy. Dlatego podkreślam, że to po stronie regulatora spoczywa odpowiedzialność, jakie stworzy środowisko prawne. To Ministerstwo Zdrowia odpowiada za politykę lekową państwa. A państwo nie może ciężaru odpowiedzialności za dostęp do leków przerzucać na podmioty, które nie są powołane do tego, by dbały o interes publiczny – a tym niewątpliwie jest zdrowie społeczeństwa.

Firmy, chcąc wejść do refundacji, powołują się na dobro pacjentów, potem o nim zapominają. Czy to nie jest hipokryzja?


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane