Projekt nowelizacji prawa geologicznego i górniczego spadł z trwającego posiedzenia Sejmu. Samorządy alarmowały jednak, że po uchwaleniu tych przepisów ani one, ani społeczności lokalne nie miałyby prawa do współdecydowania o terenach, na których złoża surowców ocenione zostaną jako strategiczne. Decydować miałoby państwo. Mają się czego obawiać?
Aktualizacja tej ustawy dotyka istotnego problemu naszych surowców energetycznych, na których opiera się gospodarka. Ja to oceniam pozytywnie, bo patrzę na to z punktu widzenia państwa. Jeśli grupa ludzi uważa, że jest ponad bezpieczeństwo energetyczne państwa, to taki dokument może mieć duże znaczenie dla gospodarki narodowej. Ta ustawa nie odbiera gminom współdecydowania o działalności górniczej na ich obszarze. Ona daje możliwość państwu racjonalnego gospodarowania surowcami energetycznymi.
Lokalne społeczności nie utracą wpływu na konsultacje?
Reklama
Jedna osoba czy nawet pięć nie może blokować państwu racjonalnej gospodarki złożem, które należy do Skarbu Państwa. Naszymi surowcami energetycznymi są węgiel kamienny i brunatny, a dziś nawet jedna osoba może zablokować plany dysponowania tymi zasobami.
A jak cała gmina mówi, że nie chce?

Reklama
Najczęściej tak nie jest. Niemniej jednak jesteśmy nastawieni na dialog. Ale tam, gdzie go nie ma, i tam, gdzie jest zagrożenie realizacji polityki energetycznej Polski, państwo musi mieć możliwość działania.
To zapytam inaczej. Jeśli te zmiany przejdą przez parlament, to wydawanie koncesji wydobywczych przyspieszy?
Mogą mieć taki wpływ.
Dla podmiotów państwowych czy również prywatnych?
Generalnie obejmuje oba.
Jaki jest problem z inwestorami zagranicznymi? Przykładem niech będzie Balamara, która wniosek o koncesję wydobywczą dla kopalni węgla koksowego Nowa Ruda złożyła w lipcu 2018 r.
Wniosek jest analizowany bardzo szczegółowo. Nie jesteśmy przeciwko żadnemu zagranicznemu inwestorowi. Oceniamy po prostu racjonalność ich wejścia w te projekty. Przedsiębiorca musi zabezpieczyć środki na realizację inwestycji. Nawet jeżeli firma ma kapitał 50 mln zł, to inwestycje w górnictwie liczy się w miliardach. To jest ryzyko. Bo jeśli wydamy koncesję na działalność górniczą, a dojdzie do – odpukać – jakiegoś wypadku, to kto wówczas weźmie odpowiedzialność?
No ten przedsiębiorca.
A społecznie? Bo on przecież może nie mieć kapitału.
Panie ministrze, spółkę PKP Energetyka od PKP w 2015 r. kupiła firma z kapitałem zakładowym 5000 zł, a zapłaciła za nią 1,41 mld zł. PKP Energetyka działa do dziś.
Ale ja niczego nie kwestionuję. Powiem więcej, nam zależy na tym, by miało miejsce wydobycie również węgla koksowego, ale chcemy to robić rozsądnie.
To skoro chcemy to robić rozsądnie, to dlaczego Jastrzębska Spółka Węglowa, czyli podmiot kontrolowany przez Skarb Państwa, ma tak duży problem z przejęciem projektów Prairie Mining, mimo iż wisi nad nami widmo międzynarodowego arbitrażu ze strony Australijczyków?
Obecne rozmowy są objęte pewnym poziomem poufności. Już niebawem może być tu progres. Mam ten problem na uwadze, ale na razie nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć.
To spytam o węgiel brunatny. Na jakim etapie są decyzje o ewentualnej nowej odkrywce PGE – chodzi o Złoczew.
To się wiąże z nowelizacją prawa geologicznego i górniczego. Na razie nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Gdy ustawa będzie skuteczna, podejmiemy decyzję, czy Złoczew jest obszarem strategicznym i podlega nowemu prawu.
A co z kanadyjskim projektem konkurencyjnym na Dolnym Śląsku dla KGHM? Mam na myśli budowę prywatnej kopalni miedzi „Miedzi Copper” pod Nową Solą.
Miedź nie jest surowcem energetycznym, więc nie mówimy tu o bezpieczeństwie energetycznym państwa. Absolutnie nie odrzucamy tej propozycji. Musimy mieć jednak pewność, że złoże jest udokumentowane w odpowiedniej kategorii. Będziemy analizować złożoną niedawno dokumentację i po tej analizie będzie wiadomo, czy projekt może otrzymać koncesję. Nie dyskryminujemy przedsiębiorców, którzy chcą inwestować w naszym kraju, wszyscy są traktowani równo.
Chciałabym zapytać o plany pana poprzednika, a mianowicie Polską Agencję Geologiczną, której siedziba miała być na Dolnym Śląsku.
Ten projekt przestaje być aktualny z końcem kadencji obecnego parlamentu i nie sądzę, by wrócił w nowej kadencji w tym kształcie. Moje stanowisko i stanowisko resortu jest takie, by zreformować Państwowy Instytut Geologiczny tak, by pełnił funkcję prawdziwej służby geologicznej i realizował te zadania, które wskazuje ministerstwo. Nie wyobrażam sobie prowadzenia nadzoru nad agencją poza terenem ministra środowiska. Mówiąc wprost, jestem przeciwny takim rozwiązaniom.
Wielokrotnie w DGP opisywałam problemy finansowe PIG. Czy zostanie dokapitalizowany?
Tak, bo ma potężne kłopoty finansowe. Chcemy nie tylko reformy strukturalnej, ale i sposobu finansowania, który pozwoli na realizowanie strategicznych celów surowcowych państwa. 17 września w resorcie powołany został zespół ds. górnictwa i geologii, którego jednym z zadań będzie rozwiązanie problemów PIG.
Skoro przy surowcach jesteśmy, to gdzie jest polityka surowcowa państwa? W ostatnich miesiącach było mnóstwo konferencji, konsultacji, a dokumentu nie ma.
Z mojego punktu widzenia nie jest ona gotowa tak, by o niej rozmawiać. Zarys został opracowany, można się z nim zgadzać lub nie, ale z mojego punktu widzenia ona musi być określona w czasie i kompatybilna z Polityką energetyczną Polski do 2040 r. oraz z Polityką ekologiczną. Trzeba określić zarówno pięcioletnią, jak i trzydziestoletnią i bardziej odległą perspektywę. Musimy policzyć związane z tym koszty. W mojej opinii przynajmniej częściowo dokument ten powinien zostać poufny, bo będzie strategiczny i obejmujący konkretne obszary występowania surowców.