Co wspólnego mają ze sobą Emitel, PKP Energetyka, GetBack, Multikino, kopalnia Krupiński czy CVC, do którego należy m.in. Żabka? Za ruchami właścicielskimi udokumentowanymi w KRS stoi zawsze ta sama osoba – Luksemburczyk legitymujący się paszportem Wielkiej Brytanii Christian Guy Gaunt.
Reklama
DGP
Mechanizm jest taki sam. W centrum Warszawy w Alejach Jerozolimskich 56C powstaje spółka z kapitałem założycielskim 5000 zł, wymaganym prawem minimum. Jej prezesem zostaje Christian Guy Gaunt, a akcjonariuszem Vistra Shelf Companies. Po jakimś czasie spółka zmienia właściciela, podwyższa kapitał zakładowy. A Gaunt zostaje wykreślony w KRS z funkcji prezesa.
Jedną z firm, których przejęcie jego spółka przygotowała, jest podmiot strategiczny z punktu widzenia interesów państw: PKP Energetyka. Kontrola nad nią oznacza kontrolę nad ruchem kolejowym w Polsce.

Reklama

Spółka do repolonizacji...

Sprzedaż PKP Energetyki oprotestował w 2015 r. m.in. dzisiejszy minister energii Krzysztof Tchórzewski, w latach 2001–2005 był członkiem zarządu i dyrektorem ekonomiczno-finansowym tej spółki. Obecny szef MON Mariusz Błaszczak pisał do marszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w 2015 r., że sprzedaż tej firmy nie powinna mieć miejsca. Jak wynika z informacji DGP, zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa – już na etapie przygotowań do prywatyzacji – widział też ówczesny szef MON w rządzie Donalda Tuska – Bogdan Klich. W tej sprawie ma istnieć dokument , ale resort obrony odmówił nam jego udostępnienia.
– Znajdującej się w MON dokumentacji dotyczącej prywatyzacji spółki PKP Energetyka nadano klauzulę niejawności, stąd udostępnienie, jak również szczegółowe odniesienie się do tej sprawy nie jest możliwe – odpowiedziało biuro prasowe. Bogdan Klich z kolei twierdzi, że zapewne wydał taką opinię. Ale po latach nie może powiedzieć, że na pewno, bo dziennie podpisywał dziesiątki dokumentów.
PKP Energetyka trafia w ręce spółki „ze sklepu ze spółkami”, Vistry, założonej – z prezesem Gauntem na czele – w 2015 r. Na finale rządów PO-PSL.

Po co rządowi butik ze spółkami?

Zapytaliśmy ekspertów rynku, na jakiej zasadzie działają „sklepy ze spółkami” takie jak Vistra. – Kancelarie prawne często na półkach mają kilka spółek, ale nie kilkaset, i to z jednym człowiekiem jak w tym przypadku. To wygląda podejrzanie – mówi jeden z naszych rozmówców. – Spółka z rynku wtórnego ma swoje zalety, bo nie trzeba czekać tygodniami na procedury – dodaje. Ale jest też druga strona medalu. – Jak inwestor nie chce podlegać procedurom AML, czyli sprawdzania pochodzenia kapitału do prowadzenia działalności, to kupuje gotową spółkę. – tłumaczy jeden z rozmówców.
– „Spółkę z półki”, zwykle z o.o. kupuje się pod konkretne projekty, które wymagają szybkiej realizacji. Zaoszczędza to czas spędzony u notariusza, w KRS, formalności związane z ZUS, NIP, REGON, VAT, rachunkiem bankowym. Załatwienie formalności może trwać kilka tygodni, choć samą spółkę zarejestrować można online. Koszt zakupu gotowej spółki waha się od kilku do kilkunastu tys. zł - mówi DGP Rafał Celej, adwokat, partner w kancelarii Kondracki Celej. – Z kolei provider spółek ma efekt skali. Zakładając kilkadziesiąt spółek jednocześnie może zoptymalizować związane z tym koszty (np. stawki notarialne), co przy dodatkowej marży pozwoli osiągnąć odpowiedni zysk. Zdarza się, że klient potrzebuje spółki z dłuższą historią, to kosztuje więcej. Podobnie, gdy potrzebuje z dnia na dzień spółki akcyjnej, której nie można zarejestrować online - tłumaczy. Sklepy ze spółkami to intratny biznes.
Kim jest sam Christian Guy Gaunt? Wiadomo, że urodził się w 1957 r. Według informacji na stronie Vistry jest z nią związany od 2007 r. Wcześniej miał pracować m.in. w Rosji dla Coca-Coli. Dysponuje brytyjskim paszportem, ma żonę Ukrainkę, projektantkę mody i pochodzi z Kijowa. Według Internetowego Monitora Sądowego i Gospodarczego w ostatnim miesiącu Gaunt niemal codziennie wykreślany był z rubryk „organ uprawniony do reprezentacji podmiotu”. Do zamknięcia tego wydania DGP nie odpowiedział na nasze pytania.

Jak przejmowano PKP Energetykę?

Gaunt w maju 2015 r. – według schematu Aleje/5000 zł. – został prezesem spółki Harlow Investments. 18 grudnia stała się ona spółką CVC Capital Partners (Poland). Od lipca 2018 r. to CVC Advisers (Polska) z adresem na pl. Małachowskiego.
W lutym 2017 r. fundusz ten kupił sieć Żabka. We wrześniu 2015 r. stał się pośrednio właścicielem PKP Energetyki. Tym razem przez inną firmę z prezesem Gauntem. PKP Energetykę kupiła spółka Caryville Investments (tu też: Aleje/5000 zł), której Gaunt był prezesem od 9 lutego 2015 r. lecz zniknął tuż przed transakcją. Zastąpił go Polak Przemysław Obłój.
18 maja 2017 r. do zarządu weszli Leszek Hołda i Wojciech Orzech. Ten ostatni, czyli obecny prezes firmy, w latach 2008–2014 zarządzał spółkami grupy Energa, która teraz wraz z Eneą buduje elektrownię Ostrołęka C – projekt faworyzowany przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.
Spytaliśmy CVC o zaangażowanie w PKP Energetykę i schemat: Aleje/5000. „Powszechną praktyką w transakcjach przejęć jest nabywanie przez inwestorów gotowych spółek «z półki» zamiast przechodzenia przez czasochłonną procedurę założenia i rejestracji spółki od podstaw” – czytamy w odpowiedzi. „Podmioty specjalizujące się w tego typu usługach, zakładając spółkę, muszą wskazać pierwotny skład zarządu czy adres, stąd prozaiczny powód pojawiania się tych samych osób w zarządach spółek w «setkach polskich transakcji» (po zakupie spółki «z półki», a przed właściwą transakcją zarząd jest wymieniany na wyznaczony przez inwestora), jak również ten sam pierwotny adres tychże spółek (który z oczywistych praktycznych względów jest zmieniany na docelowy). Transakcja zakupu akcji PKP Energetyka została w całości sfinansowana ze środków pochodzących z funduszu CVC” – dodaje CVC.

Kontrola i imprezy ojca Rydzyka

W 2016 r. – już za rządów PiS – Ministerstwo Infrastruktury wszczęło kontrolę prywatyzacji PKP Energetyki. W 2016 r. ówczesna członkini zarządu PKP SA Cecylia Lachor w rozmowie z „Rynkiem Kolejowym” mówiła, że zarząd państwowej grupy nie ma wątpliwości, że przy sprzedaży PKP Energetyki doszło do rażących zaniedbań. PKP domagały się unieważnienia prywatyzacji. Na nasze pytania do PKP PLK od 20 września nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
– Postępowanie w sprawie odwrócenia negatywnych skutków prywatyzacji spółki PKP Energetyka uzależnione jest m.in. od rozstrzygnięć dokonanych przez sąd, przed którym prowadzona jest sprawa z powództwa PKP przeciwko nabywcy PKP Energetyka – mówi Szymon Huptyś, rzecznik resortu infrastruktury.
Co na to Ministerstwo Energii? „ME nie posiada informacji na temat postępowania sądowego. Nie było zaangażowane w sprawę pozwu o unieważnienie umowy. Sprawę prowadziło Ministerstwo Infrastruktury i PKP. Spółka PKP Energetyka została ujęta w wykazie podmiotów podlegających ochronie, na podstawie ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. o kontroli niektórych inwestycji” – czytamy w odpowiedzi.
Co ciekawe, CVC postanowił zasilić inicjatywy ojca Tadeusza Rydzyka. Jego uczelnia i fundusz w styczniu 2019 r. podpisały list intencyjny. To było przy okazji konferencji na temat cyberbezpieczeństwa w Toruniu, a CVC był jej partnerem. Na konferencji byli m.in. przedstawiciele PKP Energetyka, minister ds. infrastruktury krytycznej Piotr Naimski, były szef MON Antoni Macierewicz. Minister Tchórzewski nie dojechał. Ponoć miał usłyszeć, że wizerunkowo wyglądałoby to źle, bo to on zapowiadał repolonizację PKP Energetyki.
Zapytaliśmy prezesa PKP Energetyka o to, czy zapowiadany na początku rządów PiS temat repolonizacji spółki jest aktualny. – Fakty mówią same za siebie. Wskaźnik przerw w dostawach zasilania spadł z 450 minut do 180 minut, a liczba awarii 15-krotnie – z 300 do ok. 20 rocznie, co przekłada się na lepszą jakość usług przewoźników, w tym punktualność pociągów – mówi DGP Wojciech Orzech, prezes PKP Energetyka.

Emitel jak PKP Energetyka

Cztery lata przed prywatyzacją PKP Energetyka to samo dzieje się z Emitelem – inną strategiczną spółką, która odpowiada za realizację usług na rzecz nadawców radiowych i telewizyjnych. Właściciela ogólnopolskiej infrastruktury nadawczej w 2011 r. za 1,7 mld zł od Telekomunikacji Polskiej kupił brytyjski fundusz Montagu poprzez spółkę Kapiri Investments zarejestrowaną w listopadzie 2010 r. na zasadzie Aleje/5000 zł z prezesem Gauntem. A więc znowu krótko przed przejęciem. Właścicielem „spółki ze sklepu” była zarejestrowana w Alejach w 2004 r. – Trinity Shelf Companies, czyli firma gotowych spółek, która dziś jest Vistrą.
„Nie mamy wiedzy, aby Christian Guy Gaunt brał udział w prywatyzacji Emitela lub posiadał inne pośrednie lub bezpośrednie związki ze spółką, poza świadczeniem usług o charakterze korporacyjnym, księgowym i biurowym na zlecenie podmiotów, które były zainteresowane nabyciem udziałów Emitela” – napisała firma w odpowiedzi na nasze pytania.