Przed dwoma miesiącami policja ogłosiła dwa przetargi na dostawę broni. Jeden dotyczył sprzętu specjalistycznego, dla antyterrorystów. Drugi standardowych pistoletów na amunicję 9 x 19 mm Parabellum. W obydwu zastosowano specyficzne kryterium oceny ofert, które określono jako „kompatybilność”. Upraszczając – policja postanowiła przyznawać dodatkowe punkty tym ofertom, w których zostanie zaproponowana już posiadana przez nią broń. W obydwu przetargach wykonawcy wnieśli odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej. W pierwszej ze spraw KIO uznała, że premiowanie już posiadanego sprzętu było zgodne z prawem. Spore znaczenie miało to, że chodziło o broń specjalistyczną dla antyterrorystów. Przyzwyczajenie do konkretnego uzbrojenia jest ważne, choćby ze względu na odruchy. W drugim jednak chodziło o broń standardową. Tu KIO doszła do wniosku, że policja nie udowodniła, by przyznawanie dodatkowych punktów było uzasadnione jej interesem.

Groźba monopolu

Zanim doszło do rozprawy, policja zmodyfikowała kryterium. Wcześniej wpłynęło do niej odwołanie, w którym zarzucono jej preferowanie wybranych produktów. Przy wadze wynoszącej aż 20 pkt trudno byłoby zrównoważyć punktację niższą ceną. Komenda Główna Policji pozostawiła tę wagę, ale zmieniła sam opis kryterium. Początkowo promowało ono pistolety, których co najmniej 900 jest już na stanie policji. Co ciekawe, nie było wiadomo, o jaką broń chodzi. Z ogólnie dostępnych źródeł wynikało jedynie, że najpopularniejsze pistolety to Walther, Heckler & Koch i Glock, gdyż ta broń jest przede wszystkim na wyposażeniu polskich funkcjonariuszy. Po zmianie specyfikacji dodatkowe punkty miano przyznawać każdej broni wskazanej w decyzji nr 253 komendanta głównego policji. W sumie chodziło o 12 modeli pistoletów (w tym przestarzałe konstrukcje).

Policja tłumaczyła zastosowane kryterium chęcią unifikacji posiadanego uzbrojenia. Miało to być uzasadnione posiadanym zapleczem obsługowo-naprawczym oraz personelem przeszkolonym w zakresie naprawy broni znajdującej się już na wyposażeniu policji. Krajowa Izba Odwoławcza nie zgodziła się z tą argumentacją. Jej zdaniem podnoszony argument unifikacji i standaryzacji posiadanego uzbrojenia jest mocno wątpliwy. Choćby z tego powodu, że odnosi się do listy uzbrojenia, na którą może trafić każda broń, nawet gdy policja będzie posiadała tylko jedną jej sztukę. Co więcej, część z wpisanych na listę modeli to sprzęt historyczny, sukcesywnie wycofywany z użycia. Ostatecznie więc, choć w teorii dodatkowe punkty mogą oceniać różne produkty, to tak naprawdę liczą się wyłącznie Walther P-99 (produkowany na licencji przez Fabrykę Broni „Łucznik”, która przystąpiła do postępowania odwoławczego po stronie policji) oraz pistolet Glock.

„Utrzymanie kryterium »kompatybilność« spowoduje niebezpieczeństwo daleko idącego zmonopolizowania rynku poprzez dokonany zakup. W efekcie dokonany zakup z uwagi na docelową ilość sam w sobie wyznaczy standard wyposażenia policji. Nadto kwestia unifikacji i standaryzacji w kontekście decyzji nr 253 Komendanta Głównego Policji w sprawie ustalenia wzorów i typów uzbrojenia policji jest wątpliwa” – napisał w uzasadnieniu wyroku z 13 sierpnia 2019 r. (sygn. akt KIO 1447/19) przewodniczący składu orzekającego Ryszard Tetzlaff.

Koleje odwołanie?

KIO nakazała policji zmianę specyfikacji, pozostawiając do jej uznania, jaką opcję uzna za właściwą. Pierwsza ze wskazanych w wyroku to po prostu usunięcie kontrowersyjnego kryterium w całości. Drugi wariant – rezygnacja z odniesienia do decyzji w sprawie ustalenia wzorów i typów uzbrojenia policji. Kolejna opcja to odniesienie kryterium „kompatybilności” do konkretnych cech przedmiotowych (np. zgodności z posiadaną amunicją czy też używanym osprzętem, takim jak oświetlenie taktyczne czy celowniki laserowe). Jednocześnie skład orzekający uznał, że przy takiej zmianie kryterium należy też zmniejszyć przypisaną mu wagę, tak aby była niższa niż 10 proc. Jego zdaniem większe znaczenie procentowe trudno byłoby zrównoważyć innymi kryteriami, a zwłaszcza ceną. Odwołująca się firma przedstawiła na rozprawie wyliczenia, w których wskazywała, że cena broni zamawianej w tym przetargu mieści się w stosunkowo wąskim zakresie.

Policja postanowiła nie rezygnować z kryterium kompatybilności. Tym razem przyznaje wprost, że zamierza promować jedną z trzech rodzajów broni: Walther P-99, Glock 17 lub Glock 19. Do 9 proc. zmniejszono wagę kryterium.

Oficjalny powód jest wciąż ten sam – chęć unifikacji i standaryzacji broni w związku z posiadanym zapleczem obsługowo-naprawczym. Dodatkowo argument – posiadane akcesoria, czyli kabury i ładownice. Jest on jednak o tyle karkołomny, że raczej nie kupuje się wartych wielokrotnie więcej pistoletów z tego względu, iż posiada się do nich kabury. Tym bardziej że te zużywają się szybciej niż broń (przewidywany okres gwarancji to nawet 14 lat).

Firma, która wygrała z KGP sprawę przed KIO, rozważa złożenie kolejnego odwołania, w którym będzie kwestionować zmienione kryterium.

– Według dostępnej mi wiedzy policja kupuje kabury do posiadanej już broni, zatem zapasy magazynowe, nawet jeśli istnieją, są marginalne i nie uzasadniają dodatkowej. W przypadku ładownic mówimy o urządzeniach uniwersalnych dla danego kalibru amunicji. W tej sytuacji prawdopodobne jest wniesienie kolejnego odwołania do KIO wobec zmodyfikowanego kryterium – mówi Artur Wawryło, ekspert prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych, reprezentującą wykonawcę, który wygrał sprawę przed KIO.

– Upór zamawiającego w preferowaniu wskazanej broni jest niebywały. Kryterium zostało kolejny już raz zmodyfikowane, a w każdym przypadku jedynym realnym beneficjentem jest Walther P-99. Pistolety Glock ze względu na ich cenę nie stanowią raczej konkurencji – dodaje. 

Frankowicze nie zyskają na wojnach handlowych