W gotowości bojowej jest zaledwie 20 proc. z 48 amerykańskich myśliwców, jakimi dysponujemy.
Rosyjskie MiG-i zostały uziemione po katastrofie, do której doszło 4 marca. Wówczas jeden z takich myśliwców rozbił się w powiecie węgrowskim, pilotowi udało się przeżyć. Gorzej było w ubiegłym roku, gdy z powodu awarii fotela katapultującego pilot zginął. Niedawno Polska Grupa Zbrojeniowa skomentowała sprawę wadliwych foteli. – Dziś wiemy, że w 2011 r. popełniono błąd na etapie projektowania detalu, który nie został wykryty w procesie sprawdzania i wdrażania części do produkcji – napisano. – Po katastrofie, w której zginął pilot, spółka WZL-2 przeprowadziła audyt wewnętrzny, który miał na celu zbadanie okoliczności wprowadzenia do produkcji pierścienia w 2011 r. Materiał został przekazany prokuraturze. Z osobami bezpośrednio uczestniczącymi w procesie projektowania tego pierścienia rozwiązano stosunek pracy – czytamy w oświadczeniu PGZ. Obecnie wszystkie maszyny są wyposażone w sprawdzone fotele. Mimo to oficjalnie nie podano przyczyny marcowej katastrofy, a MiG-29 mają zakaz lotów.
Jeśli chodzi o samoloty bojowe, polskie Siły Powietrzne dysponują jeszcze skonstruowanymi w czasach ZSRR maszynami Su-22 i amerykańskimi F-16. Tych drugich mamy 48, ale na co dzień sprawnych jest nieco ponad 20 proc., czyli ok. 10 maszyn. To dane niejawne, ale potwierdziliśmy je nieoficjalnie zarówno w rozmowach z przedstawicielami sił zbrojnych, jak i politykami. Z kolei o wariancie ekstremalnym, że w gotowości bojowej do natychmiastowego startu utrzymywane są tylko dwa takie samoloty, pisał kilka tygodni temu portal Tvn24.pl.