statystyki

Co się stanie, gdy ograniczymy wydatki budżetowe? Bugaj: Albo redystrybucja, albo bieda

autor: Ryszard Bugaj09.06.2019, 10:30
Na razie obóz rządowy i opozycja licytują się jednak na obietnice wydatkowe (niedawno do tej rywalizacji przystąpiła też partia Roberta Biedronia). Inaczej niż prawie trzy dekady temu, gdy Leszek Balcerowicz proponował niskie podatki i informował, że trzeba przy tym odpowiednio obniżyć wydatki państwa, teraz elity polityczne mówią, że możliwe są cuda. Czy to cynizm wynikający z przekonania, że ciemny lud to kupi, czy ignorancja?

Na razie obóz rządowy i opozycja licytują się jednak na obietnice wydatkowe (niedawno do tej rywalizacji przystąpiła też partia Roberta Biedronia). Inaczej niż prawie trzy dekady temu, gdy Leszek Balcerowicz proponował niskie podatki i informował, że trzeba przy tym odpowiednio obniżyć wydatki państwa, teraz elity polityczne mówią, że możliwe są cuda. Czy to cynizm wynikający z przekonania, że ciemny lud to kupi, czy ignorancja?źródło: ShutterStock

Nawet ideowi przeciwnicy bardziej progresywnego systemu podatkowego powinni przyznać, że jest on warunkiem rozwoju.

B ardzo wielu ludzi ma dziś przeświadczenie, że polski fiskus jest szczególnie pazerny i prześladuje zamożnych przedsiębiorców, którzy ciężką pracą „do czegoś doszli”. Są przekonani, że dochody z podatków wpadają do czarnej budżetowej dziury. W tropieniu łajdactw organów skarbowych sporą aktywność przejawiają zwłaszcza biznes i pracujący na jego zlecenie doradcy podatkowi (a także niektórzy dziennikarze). Odnieśli sukces: mimo że kreślony przez nich obraz ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, to zawładnął wyobraźnią znacznej części społeczeństwa. Nic więc dziwnego, że właściwie wszystkie partie obiecują dziś obniżenie podatków i… zmasowany wzrost wydatków.

Kto obieca więcej

Poprzednia władza postępowała zgodnie z maksymą swojego szefa Donalda Tuska, że „kto ma wizję, powinien pójść do lekarza”. Na jego politykę składały się doraźne decyzje podyktowane bieżącymi okolicznościami. Rząd – mając szczególne sympatie do środowisk biznesowych – nie przeciwdziałał pogarszaniu się standardów egzekwowania podatków. W jego działaniach można było doszukiwać się inspiracji doktrynami neoliberalnymi. Politycy PO nadal pozostają wierni ich dogmatom i jak ognia wystrzegają się określenia konkretnego programu, zadowalając się ogłaszaniem przywiązania do demokratycznych zasad. Jednocześnie nie przeszkadza to im zapowiadać, że jeśli wygrają wybory, to zrealizują wszystkie pomysły rządu (niektóre z nich, jak 500 zł na pierwsze dziecko czy trzynasta emerytura, opozycja zaproponowała przed PiS) i spełnią strajkowe postulaty nauczycieli.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (1)

  • lobotomek(2019-06-09 16:20) Zgłoś naruszenie 21

    Niestety, jest to fałszywa alternatywa. Wspieranie ludzi nieefektywnych kosztem pracowitych, przedsiębiorczych, pomysłowych i odważnych prowadzi do zatrzymania koła zamachowego gospodarki. Przykład Irlandii pokazuje, że prof. Bugaj się myli. Ale socjalista z liberałem się nie dogada. A przecież wszyskim nam zależy na wolności. Dlaczego więc ze słowa liberał ukuto inwektywę? Dla własnych celów- władzy i złodziejstwa dokonującego się przez budżet. Pieniądze idące przez budżet są w dużej mierze zmarnotrawione. Państwo powinno zajmować się tym, czym nie może zająć się obywatel. Ta wredna liberalna ekonomia doprowadziła do tego, że Irlandia, która przez pierwszych siedem lat traciła dystans do średniej unijnej, po 1980 roku zaczęła szybko dystans nadrabiać a dziś ma 125% albo nawet więcej średniej unijnej. Czy to oznacza, że tam biedni nie skorzystali na sukcesie całej gospodarki? Wątpię, nie słyszałem o jakichś wielkich różnicach i biedzie w Irlandii. Jak to się stało. Ano właśnie tak- przedsiębiorcy, rząd i pracownicy dogadali się, że obniżą podatki, skutkiem czego 10% PKB ( na polskie warunki to około 200 mld zł) zamiast ściągać przez podatki zostało u obywateli i przedsiębiorców. Zgodnie z niekwestionowaną ideą, że obywatel wie lepiej, jak wydać swoje pieniądze a nie urzędnik w stolicy. I to jest ten cud, na który Polskę stać. Trzeba tylko wsadzić do paki Kaczora a oddać władzę Gwiazdowskiemu. Polska Fair Play.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane