Nie sprawdziły się spekulacje, że rząd, szukając pieniędzy, chce opłatę recyklingową podnieść do nawet 40 groszy. Ma ona pozostać bez zmian i wynosić 20 groszy plus VAT (23 proc.). Właściciele sklepów muszą ją doliczać od ubiegłego roku do każdej sprzedanej torby foliowej o grubości od 15 do 50 mikrometrów (wyjątkiem są cienkie foliowe torebki, tzw. zrywki, służące do pakowania sprzedawanej luzem żywności). System jest jednak dziurawy. Część sklepów obchodzi przepisy przez wprowadzenie do obrotu toreb nieco grubszych – na przykład 51-mikrometrowych. – Tym samym torby te mogą być oferowane przez prowadzących jednostki handlowe za dowolną opłatą lub nawet za darmo – zauważa resort środowiska w uzasadnieniu do projektu zmian w ustawie o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi (Dz.U. z 2019 r. poz. 542).

Środowisko czy zysk?

Jak podkreśla resort środowiska, do obrotu trafia co prawda mniej toreb cienkich, ale więcej grubszych, co nie jest korzystne dla środowiska. Resort proponuje więc, aby od 1 września opłata recyklingowa objęła także torby grubsze niż 50 mikrometrów. Ministerstwo chce w ten sposób wpłynąć na zachowania konsumenckie. Może się jednak okazać, że klienci sklepów zmiany w ogóle nie zauważą. Zwłaszcza jeśli sklep, w którym robili zakupy, wykorzystywał furtkę w przepisach i nie odprowadzał opłaty recyklingowej. – Do tej pory klientowi wydawało się, że płaci opłatę recyklingową, a w rzeczywistości był to dodatkowy przychód sklepu – mówi Daniel Chojnacki, radca prawny w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Mecenas nie ma wątpliwości, że cel zmian jest fiskalny, a nie środowiskowy. W pierwszym kwartale tego roku rząd zorientował się, że system jest nieszczelny. Okazało się, że zamiast przewidywanej kwoty ponad miliarda złotych do państwowej kasy trafi około 70 mln zł. – Założenia rządu dramatycznie rozbiegły się z rzeczywistością. Rząd bardzo liczył na te środki i ich nie otrzymał – tłumaczy mec. Chojnacki. Przyznał to także minister środowiska Henryk Kowalczyk. W jednym z wywiadów zaznaczył, że z wpływów z opłaty recyklingowej wynika, iż roczne zużycie foliówek na jednego mieszkańca spadło z ok. 300 do ośmiu sztuk, co – jak zauważył – jest mało prawdopodobne.

Jakie błędy robimy biorąc kredyt hipoteczny

Pieniądze za foliówki raz na kwartał

Resort środowiska chce także, aby opłata recyklingowa trafiała do państwowej kasy z większą częstotliwością. Obecnie pieniądze na rachunek bankowy prowadzony przez marszałka województwa muszą wpłynąć do 15 marca kolejnego roku kalendarzowego. Od 15 marca 2020 r. rozliczenia byłyby kwartalne. Według Ministerstwa Środowiska dzięki temu większy będzie nadzór nad sklepami i sieciami handlowymi. Ponadto przedsiębiorca prowadzący jednostkę handlu detalicznego lub hurtowego będzie musiał prowadzić ewidencję kupionych i wydanych toreb. Dane w formie papierowej lub elektronicznej będzie musiał przechowywać przez pięć lat od końca roku kalendarzowego, którego dotyczą. Nowym rozwiązaniem jest także przygotowywanie sprawozdań. To zasadnicza zmiana. Obecnie przekazywanie opłat recyklingowych jest oparte na zaufaniu wobec przedsiębiorców. – Okazało się zapewne, że ten system jest dziurawy. Przez sprawozdawczość resort chce go załatać – mówi dr Bartosz Draniewicz z Kancelarii Prawa Gospodarczego i Ekologicznego. Podkreśla także, że jest to odejście od pierwotnych założeń ograniczających biurokrację. Obowiązek sprawozdań będzie się wiązał z koniecznością rejestrowania przedsiębiorców w Bazie danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami (BDO).

Folia – ekologiczny problem

Eksperci zwracają uwagę, że kierunek zmian proponowany przez resort środowiska jest spójny z działaniami Unii Europejskiej, która wprowadza coraz więcej obostrzeń dotyczących wykorzystywania jednorazowych produktów. Resort wprowadza je jednak ostrożnie ze względu na – jak podkreślał w jednym z ostatnich wywiadów wiceminister środowiska Sławomir Mazurek – reakcję rynku, przedsiębiorców i konsumentów. Wciąż bez żadnych opłat można korzystać ze zrywek. Warunkiem jest jednak użycie ich ze względów higienicznych, czyli do przenoszenia nieopakowanej żywności. Jeśli sprzedawca do cienkiej folii zapakuje żywność już opakowaną, powinien zapłacić od niej opłatę recyklingową. Ten przepis trudno jednak egzekwować. Dlatego – jak podkreślają eksperci – wyeliminowanie folii z użycia nie jest proste, a rozwiązaniem mógłby być jej zakaz. Folia ma niską wartość recyklingową, dlatego kolejne restrykcje popiera środowisko przemysłu odpadowego. Karol Wójcik, ekspert Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami, ocenia, że po objęciu opłatą recyklingową lekkich toreb foliowych, jest ich mniej. – Nie możemy mówić o dramatycznej różnicy. Natomiast widać, że wprowadzona opłata zniechęciła klientów do niefrasobliwego korzystania z nich – mówi ekspert.

Pośpieszne zmiany

Propozycje zmian dotyczące objęcia opłatą recyklingową wszystkich foliowych toreb dołączono do innego projektu ustawy – piątej już wersji zmian dotyczących utrzymania czystości i porządku w gminach. Eksperci zwracają uwagę, że rząd przyspiesza z wprowadzaniem nowego prawa przed zbliżającymi się wakacjami sejmowymi, kampanią wyborczą i końcem kadencji. 

Etap legislacyjny