Pojawia się szansa na rozwiązanie problemu, który od pół roku spędza sen z powiek przedsiębiorcom startującym w największych przetargach. Powyżej progów unijnych muszą one być prowadzone w internecie. Tyle że wykonawcy nie wiedzą, czy jeśli prześlą zeskanowaną ofertę, to zostanie ona uwzględniona, nawet jeśli opatrzą ją kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Część zamawiających odrzuca bowiem takie oferty. Równie podzielona pod względem oceny ich dopuszczalności jest Krajowa Izba Odwoławcza.

– Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu Urząd Zamówień Publicznych opublikuje opinię prawną w tej sprawie. Zdajemy sobie sprawę, że rynek czekał na nią długo, ale zależało nam, by wcześniej w sprawie wypowiedziało się Ministerstwo Cyfryzacji. Mogę już zdradzić, że opinia potwierdzi zgodność z prawem skanów ofert – oznajmił w poniedziałek podczas odbywającego się w Krakowie V Europejskiego Kongresu Samorządów prezes UZP Hubert Nowak.

Utrwalanie orzecznictwa

Choć na argumentację prawną musimy jeszcze poczekać, to już wiadomo, że – zdaniem UZP – wykonawca może zeskanować papierową ofertę do pliku, ten plik opatrzyć e-podpisem i przesłać zamawiającemu. Dlaczego to takie ważne? Dlatego, że sporządzanie całej oferty z użyciem komputera bywa dzisiaj bardzo trudne. Bo zamawiający udostępniają często specyfikację w postaci nieedytowalnych plików będących również skanem papierowej dokumentacji.

– Jednocześnie mamy niepewność po stronie uczestników systemu zamówień publicznych, czy przesłana w podobnej formie oferta zostanie uwzględniona, dlatego też wydanie przez UZP stanowiska w tej sprawie wydaje się niezbędne dla zakończenia powstałego zamętu – komentuje Adam Wiktorowski, prawnik i ekspert ds. zamówień publicznych.

– Mam jednak nadzieję, że UZP pokusi się o uzupełnienie stanowiska o kilka elementów, np. wskazanie zamawiającym, że powinni publikować wzory formularzy, oświadczeń itp. w postaci edytowalnej, nakazanie usunięcia z treści udostępnianych wzorów miejsc wymagających złożenia podpisu odręcznego wraz z pieczątką czy też wreszcie zaproponowanie zapisów specyfikacji, które ograniczą występowanie skanów w prowadzonych postępowaniach – zaznacza.

Opinia UZP będzie miała bez wątpienia duży wpływ na rynek. Ostatecznie jednak przesądzające będą wyroki KIO i sądów powszechnych. Trzeba się liczyć z tym, że bez względu na stanowisko UZP wykonawcy i tak, przynajmniej jeszcze przez pewien czas, będą próbowali podważać poprawność konkurencyjnych ofert, składając odwołania. Tym bardziej że chodzi o najdroższe kontrakty.

Czy kredyty mieszkaniowe są dobrze ubezpieczone

Problematyczne wyroki

Orzecznictwo KIO było dotychczas niejednolite. Cały problem dotyczy interpretacji art. 10a ust. 5 ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1986 ze zm.; patrz: ramka). W pierwszym orzeczeniu dotyczącym skanu papierowych dokumentów skład orzekający uznał go za cyfrową kopię oferty (wyrok z 5 stycznia 2019 r., sygn. akt KIO 2611/18) i nakazał odrzucenie oferty. Podobnie do sprawy podchodziły też inne składy orzekające (np. wyrok z 13 lutego 2019 r., sygn. akt KIO 169/19).

Zapadały również odmienne wyroki. W orzeczeniu z 4 marca 2019 r. (sygn. akt KIO 277/19) skład orzekający uznał, że papierowa oferta, choć podpisana własnoręcznie przez osobę uprawnioną do jej złożenia, w istocie nie stanowiła jeszcze żadnej oferty. Wolę wykonawcy ujawniono, dopiero podpisując plik PDF ze skanem oferty e-podpisem.

Jest duża szansa, że opinia UZP przeważy szalę w dyskusji nad interpretacją.

– W pierwszych orzeczeniach dotyczących składania ofert w formie skanu w orzecznictwie izby były wyrażane zarówno poglądy aprobujące taką możliwość, jak i uznające, że złożenie oferty w formie skanu opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym nie odpowiada wymaganiom ustawy określonym w art. 10a ust. 5 p.z.p. Izba rozważała argumenty leżące u podstaw obu poglądów. Obecnie w orzecznictwie izby utrwala się wykładnia celowościowa art. 10a ust. 5 p.z.p., w myśl której oferta sporządzona pierwotnie w postaci papierowej, zeskanowana i w takiej formie przesłana zamawiającemu po opatrzeniu jej kwalifikowanym podpisem elektronicznym jest ważna i nie podlega odrzuceniu na podstawie art. 89 ust. 1 pkt 1 p.z.p. – mówi Magdalena Grabarczyk, rzecznik prasowy KIO.

Przesunięta elektronizacja

Niezależnie od problemów związanych ze skanami ofert wiadomo już, że o rok zostanie przesunięta elektronizacja zamówień poniżej progów unijnych. Pierwotnie miały one przejść do internetu z początkiem 2020 r.

– Wspólnie z Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii zdecydowaliśmy o przesunięciu tego terminu na 1 stycznia 2021 r. – oświadczył w poniedziałek Hubert Nowak.

– W tej dacie wejdzie też w życie cała nowa ustawa – Prawo zamówień publicznych, nawet jeśli – zgodnie z założeniami – uda się uchwalić jeszcze w tej kadencji Sejmu. Uznaliśmy, że uczestnicy tego rynku powinni mieć więcej czasu, by się dobrze przygotować do tych zmian – wyjaśnił prezes UZP.

Przedstawiciele środowisk samorządowych nie kryli radości z wydłużonego vacatio legis. Będzie ono potrzebne już choćby ze względu na obszerność nowego aktu. Projekt liczy 627 artykułów i wprowadza wiele rozwiązań nieznanych w dzisiejszych przepisach. Jednym z nich będzie odrębna procedura uproszczona, która ma obowiązywać poniżej progów unijnych, a więc przy zamówieniach, których najwięcej udziela się w samorządach.

Co mówią przepisy

Co mówią przepisy

źródło: DGP

Przesunięcie terminu elektronizacji mniejszych zamówień wynika jednak również z odstąpienia od umowy na stworzenie Platformy e-Zamówienia. Powodem były opóźnienia. Teraz projekt prowadzony dotychczas przez Ministerstwo Cyfryzacji przejęło UZP. Jak zapowiedział Hubert Nowak, w maju zostanie złożony nowy wniosek o jego dofinansowanie z funduszy europejskich. Jednocześnie trwają prace nad ogłoszeniem nowego przetargu.

Projektowana platforma zostanie wzbogacona o moduł słania i otwierania ofert. Co więcej, zgodnie ze specyfikacją to właśnie ten moduł ma zostać stworzony w pierwszej kolejności, tak aby umożliwić prowadzenie przetargów za jego pomocą od początku 2021 r.