W fundusze W Investments były zaangażowane licencjonowane podmioty: dom maklerski, towarzystwo funduszy inwestycyjnych i banki.
Prawie dwa lata po pierwszym tekście DGP, w którym opisywaliśmy problemy nabywców certyfikatów funduszy W Investments, doszło do pierwszych zatrzymań w tej sprawie.
”Poznańskie CBA zatrzymało 11 osób, które w latach 2012–2017 stworzyły zorganizowaną grupę przestępczą działającą na terenie całego kraju. W toku śledztwa ustalono, że zatrzymani zarządzali czterema funduszami inwestycyjnymi zamkniętych aktywów niepublicznych. W wyniku działania grupy ponad 2000 osób straciło 600 mln zł. Natomiast szkody w mieniu funduszy oszacowano na co najmniej 90 mln zł„ – poinformowało wczoraj Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Reklama
Na tym nie koniec. ”W toku postępowania ujawniono, że celem grupy było wyłudzenie od inwestorów znacznych środków pieniężnych, a następnie wycofanie działalności z rynku finansowego, ogłaszając upadłość. Działania takie noszą znamiona klasycznej piramidy finansowej„ – czytamy w komunikacie CBA. To pierwszy raz, gdy afera W Investments jest określana tym mianem.
– Gdyby sąd stwierdził, że doszło do oszustwa, na ewentualnie skazane osoby mógłby być nałożony obowiązek naprawienia szkody. Inna sprawa, czy byłyby one w stanie to uczynić. Natomiast odpowiedzialność innych podmiotów, jak dystrybutorzy czy depozytariusz, jest trudna do stwierdzenia – mówi Tomasz Majkowycz, adwokat z kancelarii MKP Legal, który reprezentuje klientów funduszy W Investments.

Reklama
Ich pieniądze miały być inwestowane w ziemię rolną, grunty leśne czy w budowę luksusowego domu seniora w Otwocku pod Warszawą. Klientów kuszono wysokimi zyskami. Problemy zaczęły się, gdy żądania wykupu certyfikatów przedstawiane przez ich posiadaczy były niemal w całości redukowane, co w praktyce oznaczało brak wypłaty wpłaconych środków. Okazało się, że w 2017 r. aktywa funduszy stopniały o 20–30 proc. Fundusze zostały postawione w stan likwidacji.
Afera W Investments to nie pierwsza piramida finansowa, z jaką mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Jest jednak odmienna od poprzedniczek, jak Amber Gold. AG nie miała żadnej licencji na prowadzenie działalności finansowej. W fundusze W Invest ments były zaangażowane licencjonowane podmioty. Zarządzaniem zajmowały się DM W Investments (w połowie ub.r. Komisja Nadzoru Finansowego odebrała mu licencję) i FinCrea TFI (straciła licencję jesienią 2017 r.). Depozytariuszem, który ”pilnuje„ aktywów, był Raiffeisen Bank Polska, a sprzedażą zajmowały się głównie dwa banki: Alior i Bank Ochrony Środowiska.
– Mamy status pokrzywdzonego w sprawie po zgłoszeniu do prokuratury, jakie złożył ówczesny prezes Michał Chyczewski – mówi Marcin Herman, rzecznik Alioru. – Nie mam wiedzy, by dzisiejsza sytuacja dotyczyła naszych byłych lub obecnych pracowników – dodaje.
”Jak wynika z doniesień prasowych, zatrzymania dotyczyły osób zarządzających funduszami zamkniętych aktywów niepublicznych. Pracownicy BOŚ Banku nie wykonywali żadnych czynności związanych z zarządzaniem funduszami i czynnościami operacyjnymi związanymi z ich funkcjonowaniem„ – informuje biuro prasowe BOŚ.
– W momencie przyjęcia dyrektywy MiFID 2 przyjęliśmy bardzo restrykcyjną wykładnię przepisów. Odeszliśmy od dystrybucji szerokiej palety produktów poza biurem maklerskim. Sprzedajemy przede wszystkim fundusze własnego TFI oraz TFI PZU. Ponadto w bardziej rygorystyczny sposób badamy jakość sprzedaży. Kładziemy dużo większy nacisk na szkolenia pracowników czy weryfikację kontrahentów – mówi rzecznik Alioru o tym, co zmieniło się w banku po aferze W Investments. Doszło też do zmian personalnych w biurze maklerskim Alioru.
DM W Investments był kontrolowany przez poznańskiego biznesmena Piotra Wiśniewskiego. Po utracie licencji firma została przemianowana na Infinity8 i postawiona w stan likwidacji. Z Wiśniewskim nie udało nam się wczoraj skontaktować.