Były prezes KGHM Polska Miedź Herbert Wirth przyznaje w rozmowie z DGP, że po ostatniej fali zatrzymań wielu obecnych i byłych menedżerów zastanawia się, czy służby przyjdą także po nich.
Reklama
Jak pan obserwuje te wszystkie zatrzymania w ostatnich tygodniach czy miesiącach, to co pan sobie myśli? Czy to faktycznie robienie porządków, czy kampania wyborcza?
Niestety, myślę sobie tylko, że obecna sytuacja uderza w wykwalifikowanych menedżerów, którzy nie będą chcieli pracować w spółkach Skarbu Państwa.
A ma pan z tyłu głowy taką myśl, że „po mnie też mogą przyjść”?
Sądzę, że w obecnej sytuacji, z którą mamy do czynienia, niejeden menedżer czy były menedżer jakiejkolwiek spółki Skarbu Państwa o tym myśli. Poświęciłem KGHM kawał swojego życia, pracując przez lata jak najlepiej ze świetnym zespołem. Ale mimo to nigdy nie wiadomo, co może być przedmiotem oskarżeń.
Za pańskiej kadencji w KGHM doszło do największych polskich zakupów za granicą. Mam na myśli zakup kanadyjskiej Quadry, w tym chilijskiej kopalni Sierra Gorda, za niemal 11 mld zł. Sprawą zajmowała się m.in. Najwyższa Izba Kontroli, ale jak nieoficjalnie ustaliliśmy, raport z jej prac przesunie się na drugą połowę bieżącego roku. Może w pana przypadku o to chodzi?
Projekt tej inwestycji przygotowały renomowane firmy światowe. Na każdym etapie spełniał najbardziej rygorystyczne międzynarodowe standardy, zarówno w zakresie wyceny czy analizy kosztów, jak i potencjalnych ryzyk. Było to zagwarantowane nie tylko poprzez zaangażowanie wielu najwyższej klasy niezależnych doradców, ale także przez współuczestnictwo w tym procesie japońskiego partnera, czyli Sumitomo Metal Mining i Sumitomo Corporations, a więc prywatnego kapitału o ponadstuletnim doświadczeniu w branży.