W najnowszej strategii największego krajowego pracodawcy przewidziano szybsze tempo zwiększania przychodów. Do 2023 r. mają one sięgnąć niemal 8 mld zł.
Strategię rozwoju w najbliższych pięciu latach spółka zamierza ogłosić dzisiaj. Operator planuje, że jego obroty w tym roku przekroczą 7,1 mld zł, a w przyszłym wyniosą ok. 7,3 mld zł. To bardziej optymistyczny plan, niż Poczta Polska przewidywała w strategii na lata 2017–2021. Wtedy szacowano, że próg 7 mld zł firma osiągnie dopiero w roku 2021. W aktualnym planie zapisano, że obroty w tym okresie powinny wynieść 7,5 mld zł.
Aktualizacja strategii wynika ze zmian w branży. Chodzi głównie o dynamiczny rozwój segmentu usług paczkowych, logistycznych i e-commerce. Według opublikowanego w drugiej połowie stycznia raportu Statista Digital Market Outlook Polska jest na 13. miejscu na świecie w zestawieniu najszybciej rosnących rynków e-commerce. W tym roku wartość tego segmentu w naszym kraju wyniesie 50 mld zł. Wzrost e-commerce w latach 2018–2022 w Polsce jest szacowany na 6 mld dol.
Reklama
Dla Poczty Polskiej – podobnie jak w poprzednich planach strategicznych – to jeden z trzech obszarów działalności mających nakręcać wzrost. Pozostałe dwa to usługi międzynarodowe oraz usługi finansowe i wsparcia dla zadań państwowych. Spółka przewiduje, że jej łączne przychody w 2022 r. wzrosną do 7,75 mld zł, a 2023 r. zamierza zamknąć obrotami wielkości 7,95 mld zł. Około 20 proc. tej kwoty mają zapewniać właśnie paczki – przy czym znaczna część przesyłek będzie pochodzić z obrotu międzynarodowego. Do 2023 r. Poczta Polska planuje podwojenie wpływów z rynku paczkowego, tak by osiągać z tego tytułu ok. 1,6 mld zł rocznie.
Spółka nie ujawniła jeszcze danych finansowych za ub.r. W 2017 r. jej przychody wyniosły prawie 6 mld zł i były o 553 mln zł (ok. 10 proc.) wyższe niż rok wcześniej. Poczta odwróciła wtedy utrzymujący się przez kilka lat trend spadku obrotów. Rok 2017 r. zamknęła symbolicznym zyskiem w wysokości 1,3 mln zł brutto – wobec 65,3 mln zł straty poniesionej w 2016 r.

Reklama
Teraz operator zamierza zwiększyć tempo wzrostu przychodów. Żeby osiągnąć ten cel, będzie musiał sporo zainwestować.
– Podstawowym celem podejmowanych przez nas działań pozostaje poprawa przychodów. Poczta Polska musi inwestować w infrastrukturę logistyczną, systemy IT i pracowników. Tylko w ubiegłym roku przeznaczyliśmy na inwestycje 200 mln zł – stwierdza prezes Poczty Polskiej Przemysław Sypniewski.
Niemal jedną czwartą tej kwoty pochłonęła uruchomiona w październiku ub.r. maszyna do sortowania paczek. Może obsłużyć do 12,8 tys. paczek na godzinę. Została zamontowana w hali Węzła Ekspedycyjno-Rozdzielniczego w Zabrzu – drugiej największej sortowni w kraju (przechodzi tędy 18 mln paczek rocznie).
– Do 2023 r. planujemy inwestycje rzędu 1,3 mld zł. Główny ciężar finansowy poniesiemy w latach 2020–2021. Będzie to blisko 0,6 mld zł, które przeznaczymy głównie na sieć logistyczną – deklaruje Przemysław Sypniewski.
Struktura tej sieci ma zostać dostosowana do potrzeb rynku, m.in. zwiększającego się strumienia przesyłek międzynarodowych, również tych dostarczanych spoza Unii Europejskiej. Poczta Polska planuje m.in. rozwój systemów informatycznych. Do priorytetów należy również budowa nowych sortowni oraz wyposażenie ich w maszyny do rozdziału paczek.
Do wzrostu przychodów z tego rynku ma się również przyczynić sieć punktów odbioru paczek, którą Poczta Polska zamierza w najbliższych latach nadal powiększać, choć nie podaje liczb. Rok 2018 r. operator zamknął z ponad 11 tys. punktami odbioru (click & collect) funkcjonującymi nie tylko w urzędach pocztowych, lecz także w kioskach Ruchu, na stacjach PKN Orlen i w sklepach sieci Żabka. W ub.r. w najbardziej ożywionym pod względem liczby przesyłek miesiącu, czyli w grudniu, co piąta paczka kierowana była do jednego z takich punktów. Poczta przewiduje, że w tym roku może to być nawet co trzecia.
W strategii brak konkretnych zapowiedzi co do tempa wzrostu zakładowego funduszu płac. Spółka deklaruje tylko „poprawę sytuacji w obszarze wynagrodzeń pracowników”. Skala tej poprawy – podobnie jak w poprzednich strategiach – będzie uzależniona od bieżących możliwości finansowych Poczty Polskiej.
W ubiegłym roku PP przeznaczyła na inwestycje 200 mln zł
Firma jest największym pracodawcą w kraju – obecnie zatrudnia ponad 80 tys. osób – więc każda podwyżka jest od razu widoczna w jej kosztach. W ub.r. średnie wynagrodzenie pocztowców wzrosło o 7,15 proc. W skali roku spółka przeznaczyła na podwyżki 255 mln zł. Łącznie w latach 2016–2018 pensje w spółce wzrosły prawie o 700 zł brutto, a z uwzględnieniem premii – o ok. 1,2 tys. zł. Ponieważ jednak startowano z niskiego pułapu, to obecnie minimalna płaca pocztowca wynosi 2,5 tys. zł brutto – wobec 2,25 tys. najniższego możliwego wynagrodzenia w kraju.
Po kilku latach intensywnego wzrostu zatrudnienia – w ub.r. przyjęto 1,3 tys. nowych pracowników, a latach 2016–2017 łącznie 2,5 tys. – Poczta Polska stawia teraz na stabilizację w tej dziedzinie.
Operator nie składa też żadnych deklaracji w kwestii ewentualnej podwyżki cen usługi powszechnej w br. Wiadomo za to, że więcej za swoje przesyłki zapłacą od tego roku sądy i prokuratury. 1 marca br. zacznie obowiązywać nowa trzyletnia umowa Poczty Polskiej z resortem sprawiedliwości. Kontrakt opiewa na 890,7 mln zł – za przyjmowanie, transport i doręczanie przesyłek w kraju i za granicą oraz zwrot przesyłek niedoręczonych. Poprzedni, też trzyletni, był wart 293 mln zł. Opłata za najpopularniejszą przesyłkę – list polecony – wzrośnie np. z 95 gr do 2,64 zł netto. Obroty z tego tytułu stanowiły dotychczas ok. 1,5 proc. rocznych przychodów operatora. Teraz będzie to 4 proc.