Duży spadek produkcji i zamówień w przemyśle pozwala przypuszczać, że gospodarka naszego najważniejszego partnera handlowego wpadła w recesję.
W listopadzie ub.r. produkcja przemysłowa w Niemczech spadła w stosunku do października aż o 1,9 proc. Dodatkowo dane za październik zrewidowano w dół – spadek w stosunku do września wynosił 0,8 proc. (miesiąc wcześniej wstępnie podawano, że tylko 0,5 proc.). To już trzeci miesiąc nieustannego spadku produkcji, który rozpoczął się we wrześniu i już wtedy spowodował, że PKB Niemiec za III kw. lekko się obniżył. Dwa kolejne spadkowe miesiące sugerują, że PKB w IV kw. także może iść w dół. Nikt bowiem dziś nie oczekuje, że dane za grudzień będą na tyle wspaniałe, że odwrócą negatywne tendencje z poprzednich miesięcy.
Dwa kwartały z rzędu ze spadkiem PKB to już recesja. We wrześniu spora część instytucji i ekonomistów w Niemczech była skłonna bagatelizować problem, tłumacząc, że spadek produkcji wynika tylko z turbulencji w sektorze motoryzacyjnym. Wtedy bowiem zaczęły obowiązywać nowe zasady przy testach emisji spalin, co wywołało duże zamieszanie w tej bardzo ważnej w Niemczech części gospodarki. Ale najnowsze dane za listopad wskazują, że problem jest znacznie szerszy. Spadek produkcji dóbr konsumpcyjnych przekracza 4 proc., w przypadku energetyki to ponad 3 proc., a budownictwa – ponad 1,5 proc. Produkcja dóbr kapitałowych spada o 1,8 proc. Jednocześnie w żadnej części niemieckiej gospodarki nie widać wzrostu.