1 proc. kapitalizacji Getin Noble Banku miała wynosić gaża prawnika, którego zatrudnienie sugerował Leszkowi Czarneckiemu przewodniczący KNF Marek Chrzanowski. Ale to na pewno nie było 40 mln zł.
Biorąc pod uwagę dzisiejszą wartość rynkową, byłaby to kwota rzędu kilku milionów złotych. 40 mln zł, o jakich pisze wczorajsza „Gazeta Wyborcza”, powołując się na zawiadomienie do prokuratury, to orientacyjna równowartość 1 proc. funduszy własnych Getin Noble Banku. A jeszcze wiosną tego roku rynkowa wartość GNB zdecydowanie przekraczała miliard, a w 2014 r. – nawet 8 mld zł. Skąd spadek?
Źródłem problemów są kredyty frankowe. GNB należał do liderów sprzedaży tego typu pożyczek, a ponieważ był mniejszy od większości konkurentów, to proporcja walutowych hipotek do ogólnej wartości aktywów była tam większa niż w innych bankach. Pod koniec 2008 r., czyli krótko po wybuchu kryzysu finansowego, 67 proc. portfela kredytowego stanowiły tam hipoteki walutowe. W momencie skoku kursu franka szwajcarskiego do złotego na początku 2015 r. było to niemal 30 proc.