Jeden z najbogatszych Chińczyków chce spełnić swoje marzenia i wrócić do nauczania. Inwestorzy mają mieszane uczucia.
„Kiedy w 1999 r. Alibaba został założony, naszym celem było zbudowanie firmy, z której cały świat byłby dumny i która przetrwałaby co najmniej 102 lata do XXII w. Wszyscy jednak wiedzieliśmy, że nikt przez 102 lata nie będzie mógł kierować firmą. Ze względu na ograniczenia fizyczne nikt nie może być wiecznie przewodniczącym rady spółki” – motywował swoje odejście Jack Ma w liście skierowanym do użytkowników, inwestorów i pracowników Alibaby.
Wizjoner poinformował o swoich planach wczoraj, w dniu 54. urodzin oraz chińskiego Dnia Nauczyciela (zanim założył Alibabę, był nauczycielem języka angielskiego). Przewodniczącym rady Ma pozostanie jeszcze przez rok, a w jej składzie będzie zasiadać do 2020 r. Pozostawia sobie jednak furtkę, by wciąż mieć wpływ na politykę firmy. Do końca życia będzie członkiem Partnerstwa Alibaby, zgromadzenia 36 osób, które ma prawo nominować dużą część zarządu.
Reklama
Jack Ma, który przygotowywał się do tej zmiany przez 10 lat, przekaże swoje obowiązki prezesowi Danielowi Zhangowi. Zhang to zdolny finansista, który w 2007 r. został dyrektorem finansowym jednego z podmiotów Alibaby – Taobao, czyli najczęściej odwiedzanej strony e-commerce’owej na świecie. Osiem lat później absolwent Szanghajskiego Uniwersytetu Ekonomicznego został prezesem całej grupy. Biznesowo prezesura Zhanga to dla spółki udany okres. Chiński koncern może pochwalić się systematycznym wzrostem przychodów: z 76 mld juanów w 2015 r. do 250 mld juanów w 2018 r. (czyli po obecnym kursie z 41 mld do 136 mld zł).
Inwestorów martwi jednak rosnący apetyt chińskiej administracji na kontrolę spółek technologicznych. Według źródeł cytowanych przez zachodnie media Jack Ma był w stanie ten apetyt okiełznać. Nowojorscy oraz hongkońscy inwestorzy odpytywani przez „New York Timesa” przyznają, że nie są zaniepokojeni samą zmianą na fotelu prezesa, lecz faktem odejścia z firmy osoby, która zmniejszała polityczną niepewność. Daniel Zhang może mieć z tym problem. „Odejście Ma sprawi, że akcjonariusze ponownie dokładnie przeanalizują swoje portfele inwestycyjne” – pisze dziennik.
Ostatnim przykładem interwencji chińskich władz w firmę z przyczyn pozaekonomicznych było zdjęcie z rynku gry „Monster Hunter: World” dystrybuowanej przez Tencent Holding. Powodem miała być obfitość treści brutalnych i erotycznych. Tencent z powodu tej decyzji odnotował słabszy przychód z segmentu gier, co w konsekwencji doprowadziło do pierwszego od 2005 r. kwartalnego spadku zysku firmy.
Okres przekazania prezesury nie należy do najstabilniejszych z innego jeszcze powodu. Niepewność inwestorów napędza też konflikt handlowy między USA a Chinami. Wprowadzenie ceł przez Waszyngton sprawiło, że akcje Alibaby potaniały o niemal 20 proc. i są na najniższym poziomie od sierpnia 2017 r.