Autopromocja

Woś: Wielka ropa i wielkie nierówności na Bliskim Wschodzie

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
31 sierpnia 2018

Czy Bliski Wschód to region wielkich, czy małych nierówności ekonomicznych? Czy Irak albo Arabia Saudyjska są krajami bardziej egalitarnymi niż współczesne Chiny lub Ameryka? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w nowej pracy „bandy Piketty’ego”.


Francuzi z Paris School of Economics – Thomas Piketty, Facundo Alvaredo oraz Lydia Assouad – wzięli na celownik Bliski Wschód z przyległościami. Od Turcji i Egiptu, przez Syrię, Jordanię i Palestynę (bez Izraela, bo to jednak gospodarczy wyjątek w regionie), po Półwysep Arabski i Zjednoczone Emiraty. Plus Iran i Irak. W sumie region zamieszkiwany przez 410 mln ludzi. Liczniejszy niż Stany Zjednoczone (320 mln), ale mniej liczny niż Unia Europejska (450 mln).

Z nierównościami na Bliskim Wschodzie sprawa jest dziwna: intuicyjnie czujemy, że są niemałe, ale zbyt często nie mówi się o nich podczas rozważań na temat geopolitycznej sytuacji w regionie. Może przez chwilę – podczas arabskiej wiosny, która wybuchła w 2010 r. – ten i ów komentator przypominał o rosnącej liczbie młodych gniewnych, którzy się radykalizują, bo oligarchiczno-rentiersko-dyktatorskie kamaryle w Egipcie czy Syrii nie dopuszczają ich do owoców wzrostu gospodarczego. Zazwyczaj jednak przy próbie odpowiedzi na pytanie, skąd u licha w tym regionie świata tyle wojen i niestabilności, nierówności pojawiają się rzadko. Tymczasem – jak dowodzą Piketty, Alvaredo i Assouad – jest to czynnik kluczowy.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png