Firmy wchodzące w tym roku na polski rynek handlowy mają szansę wynająć powierzchnię w centrum handlowym na dużo korzystniejszych warunkach niż ich konkurencji, którzy na ekspansję zdecydowali się rok czy dwa lata temu. A to dlatego, że przybywa wolnych lokali na rynku. Zaostrzająca się polityka kredytowa banków spowodowała, że niektóre krajowe i międzynarodowe firmy handlowe zdecydowały się ograniczyć plany rozwoju w tym roku. Niektóre też wycofują się z mniej zyskownych lokalizacji.

Rok najemcy

Spadek popytu nie idzie jednak w parze z podażą. Jak wynika z ostatniego raportu o rynku nieruchomości, przygotowanego przez Cushman & Wakefield, do 2011 roku w Polsce powstanie dodatkowe 1,5 mln mkw. powierzchni centrów handlowych. W 2008 roku w budowie 1,3 mln mkw. powierzchni.

To powoduje, że w tym roku to najemcy, a nie wynajmujący będą dyktować warunki współpracy.

Nowy najemca może zyskać przede wszystkim niższą - przynajmniej o kilka procent - stawkę czynszu, w związku ze spadkiem kursu złotego do euro. Umowy w centrach handlowych zawierane są bowiem w euro, a rozliczane w złotych według kursu z dnia wystawienia faktury VAT.

Dla porównania w 2008 roku najatrakcyjniejsze powierzchnie w śródmiejskich centrach handlowych osiągnęły czynsze na poziomie 63-73 euro za mkw. miesięcznie. W innych dużych aglomeracjach natomiast wyniosły 40-53 euro za mkw. miesięcznie - wynika z wiosennego raportu przygotowanego przez Cushman & Wakefield.

- Można też próbować negocjować niższy czynsz w pierwszym roku trwania umowy, która najczęściej zawierana jest na pięć lat. Opust sięga przeważnie 10 proc. - wyjaśnia Magdalena Frątczak z CB Richard Ellis.