Myśląc o przyszłości, mamy skłonność do wykorzystywania dotychczasowych doświadczeń. To nic złego. Wiele elementów egzystencji zależy od naszych przyzwyczajeń i natury. Są jednak powody, dla których prosta ekstrapolacja przeszłości stała się niewystarczająca i może prowadzić do błędów w przewidywaniu. Powolne dotychczas zmiany w naszym otoczeniu – drastyczne tylko w przypadku wojen i nieco przyspieszane wynalazkami technicznymi – w ostatnich dekadach zwiększyły skalę i tempo.
Szybki wzrost populacji w ubogich rejonach świata, zaburzenia klimatyczne, nadmierna eksploatacja zasobów, rola internetu, łatwo dostępna wiedza o nierównościach społecznych wywołująca poczucie niesprawiedliwości, nieznane z przeszłości tempo postępu technologicznego, otwartość globalizującego się świata polityki i gospodarki – umożliwiająca mobilność osób, ale wpływająca na realia tożsamości kulturowej czy rozprzestrzenianie zbrodniczych ideologii, terroryzmu i zakaźnych chorób – to przykłady zjawisk gruntownie zmieniających zasady funkcjonowania świata.
Zużycie odnawialnych bogactw naturalnych przekracza o przeszło 50 proc. możliwości ich samoistnego odtwarzania, przy czym dla Europy ten wskaźnik ma wartość 250 proc., a dla USA – 400 proc. Żyjemy na koszt następnych generacji, a w dodatku bogate kraje żyją na koszt krajów biednych. Obywatel państw rozwiniętych produkuje w ciągu życia średnio 50 t odpadów, z czego znaczna część jest pozostałością po niepotrzebnych produktach. Taka niefrasobliwość musi się kiedyś źle skończyć.
Przewidywana na połowę wieku 10-miliardowa populacja, prawie dwukrotnie większa niż w 1990 r., jawi się jako wyzwanie wobec faktu, że praktycznie całość obserwowanego jej przyrostu będzie mieć miejsce w krajach niezdolnych do zadbania o podstawowy dobrostan mieszkańców. Co szóste dziecko nie chodzi do szkoły, a niemała część z tych, które chodzą, kończy edukację, nie osiągając podstawowych umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy. Dodajmy do tego choroby zakaźne, jak ebola, SARS czy zika. Przy ich wszystkich zaletach innym zagrożeniem są technologie informacyjne, dzięki którym bezkrytycznie przyjmowane fałszywe wiadomości stają się problemem o trudnych do przewidzenia skutkach.
Czasu na przeciwdziałanie katastrofom jest coraz mniej. Potrzebna jest przede wszystkim wiedza, wiara, że można im jakoś zapobiec, oraz odwaga podejmowania trudnych decyzji. Wielkie wyzwanie stoi przed gospodarką. Nieuniknione wydaje się być stopniowe przechodzenie od gospodarki podażowej, oferującej niespecjalnie potrzebne produkty i usługi, do gospodarki popytowej, zaspokajającej podstawowe potrzeby i niewyzwalającej chęci posiadania coraz nowszych i droższych artykułów. Wskaźniki wzrostu na czele z PKB powinny zostać pozbawione dominującej roli na rzecz charakterystyk uwzględniających kluczowe aspekty życia społecznego, jak równość wobec prawa, zróżnicowanie dochodowe, stan środowiska, dostępność opieki medycznej i edukacji, poziom bezrobocia itp.
Na wskaźniki marnotrawstwa patrzylibyśmy inaczej, gdybyśmy już dawno rozpoczęli starania o prawidłową utylizację i ponowne wykorzystanie produktów oraz szerzej zaakceptowali ideę współwłasności artykułów codziennego użytku (nasze samochody są w ruchu średnio nie więcej niż godzinę dziennie). Dobrze, że na rozwój proekologicznej gospodarki korzystnie wpływa równoległy rozwój gospodarki cyfrowej, zużywającej mniej bogactw naturalnych niż tradycyjna gospodarka materialna.
Zmodyfikowane muszą zostać systemy finansowe. Ciekawe perspektywy oferuje internet rzeczy, który będzie mógł zastąpić skomplikowane i działające z opóźnieniem systemy podatkowe przez bezpośredni pomiar rzeczywistych działań ludzi i organizacji oraz przetwarzanie tych informacji w czasie rzeczywistym. Mogłoby to doprowadzić do uwzględniania preferowanych wartości właściwych dla nowej etyki współżycia społecznego, jak poziom generowanego hałasu, sposób korzystania ze środków transportu czy ilość emitowanych gazów.
Wobec wzrastającej populacji i zapotrzebowania na energię wyzwaniem staje się miks energetyczny – proporcja różnych źródeł energii w jej całkowitym zużyciu. Trzy problemy wysuwają się na pierwszy plan: bezpieczeństwo dostaw, tempo zwiększania udziału energetyki odnawialnej i przyszła relacja energii z elektrowni do energetyki rozproszonej, w której konsumenci energii byliby także jej producentami.
Refleksji wymaga łatwość przekazu informacji. Aby demokracja pozostała tym, czego od niej oczekujemy, potrzebny jest dobry system powszechnej edukacji. Wspólne decyzje będą dobre, tylko jeśli podejmować je będą obywatele rozumiejący ich kontekst oraz konsekwencje. Wśród wyzwań wymieńmy potrzebę tworzenia efektywnych systemów kształcenia ustawicznego, bo powiedzenie o konieczności uczenia się przez całe życie staje się warunkiem aktywnego uczestnictwa obywateli w zachodzących przemianach.
Należy wypracować sposoby walki z wszechobecnym informacyjnym fałszem, ponieważ decyzje podejmowane na podstawie nieprawdziwych przesłanek nigdy nie będą prawidłowe. Niezbędność ustalenia regulacji prawnych wprowadzających do internetu ocenę prawdziwości informacji (dokonywaną przez administratorów portali, a nie administracje poszczególnych krajów) staje się niezwykle aktualna, choć trudno się też dziwić emocjom osób przeciwstawiających się kontroli w tym zakresie.
Dopiero niedawno zaczęliśmy lepiej rozumieć dalekosiężne konsekwencje naszych działań. Droga do zmian wydaje się ciągle daleka. Nasza przyszłość na wielu poziomach – indywidualnym, instytucjonalnym, państwowym i globalnym – zależy od zakresu podejmowanych przez nas działań w duchu mądrze rozumianego dobra wspólnego. Im szybciej będziemy na to gotowi, tym większa szansa na satysfakcjonujące życie kolejnych pokoleń.