- Prowadzimy inspekcje u pośredników oferujących obligacje windykatora. Niewykluczone, że działania nadzoru skończą się dla niektórych odebraniem licencji na prowadzenie działalności – deklaruje w wywiadzie dla DGP Marek Chrzanowski
Kiedy po raz pierwszy do KNF trafiły informacje, że w GetBacku może dziać się coś niepokojącego?
W grudniu 2017 r. otrzymaliśmy sygnał analityczny, który dotyczył dużego zadłużenia spółki, ale nie wskazywał na problemy z płynnością. Opierał się on na ogólnych informacjach dostępnych publicznie w prospektach emisyjnych i raportach okresowych, a także na publicznie dostępnych analizach sektorowych. W tej sprawie zawiodło coś, w czym pokładaliśmy duże nadzieje, czyli tzw. whistleblowing. Mechanizm sygnalisty został wprowadzony do prawa europejskiego na wzór rozwiązań funkcjonujących w USA. Nie dostaliśmy żadnej informacji, która nakierowałaby nas wcześniej na problemy ze spłatą zobowiązań spółki lub nieprawidłowości w zakresie sprawozdawczości finansowej. Informacje, które w tej chwili posiadamy, wskazują, że wiele osób ze spółki i jej otoczenia dysponowało wiedzą dotyczącą nieprawidłowości, które miały miejsce w spółce.