Choć na sprzęt dla wojska wydajemy coraz więcej, to mniejsza część tego budżetu trafia do polskiego przemysłu. Od kilku lat corocznie jest to ok. 4 mld zł
- Prawdziwym sprawdzianem tego, komu zależy na polskim przemyśle zbrojeniowym, jest kierunek wydawania pieniędzy. PiS na pewno skieruje strumień pieniędzy do polskich firm – mówił Antoni Macierewicz w październiku 2015 r. Działo się to na krótko przed wyborami parlamentarnymi, które zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość, a poseł Macierewicz na ponad dwa lata został ministrem obrony narodowej. Później jeszcze wielokrotnie on i Bartosz Kownacki, wiceminister odpowiedzialny za modernizację wojska, podkreślali potrzebę zakupów w polskim przemyśle.
W praktyce odpowiada za nie Inspektorat Uzbrojenia MON (IUMON). Z ramienia ministra to właśnie ta komórka prowadzi negocjacje i później podpisuje umowy. W ubiegłym roku w ten sposób na nowy sprzęt wydaliśmy ponad 7,2 mld zł. Nie licząc finansowanej osobną ustawą transakcji związanej z zakupem samolotów F-16, można mówić o rekordzie. Rok wcześniej było to niecałe 7 mld zł, a w najsłabszym 2013 r. niecałe 4 mld zł.