Kto czerpie największe zyski z globalizacji ostatnich kilku dekad? Odpowiedź na to pytanie stanowi klucz do zrozumienia politycznej dynamiki w większości krajów świata, od Panamy po Polskę. Rozumie to coraz więcej instytucji, wśród nich Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który wypuścił właśnie intrygujące badanie.



Tekst „Podział zysków z globalizacji w latach 1970–2014” został przygotowany przez analityków MFW: Valentina F. Langa i Marinę Mendes Tavares. Autorzy proponują w nim nowatorskie podejście. Nie upierają się (jak czyni to niestety wielu naszych ekonomistów i komentatorów), że globalizacyjny sukces albo porażkę da się mierzyć wyłącznie tempem wzrostu PKB. Postulują za to, by pomiar poszerzyć o wskaźnik dystrybucji globalizacyjnych zysków wewnątrz społeczeństwa, czyli o dynamikę nierówności, która globalizacji towarzyszyła. Pozwala nam to wychwycić takie przypadki, w których owoce globalizacji zjada wąska biznesowo-polityczna elita i w głowie jej się nie mieści, że szerokie masy społeczne tych cymesów w zasadzie nie doświadczyły. Im zostały co najwyżej grona gniewu po deindustrializacji, ucieczce miejsc pracy i pogorszeniu warunków zatrudnienia.