Pięciu zuchwalców (w tym kobieta) postanowiło sprawdzić, ile wynosi stopa zwrotu ze... wszystkiego.
Kilka lat temu Thomas Piketty narobił szumu trzema znaczkami. Napisał, że r > g. To znaczy, że zwrot z kapitału jest w długim okresie większy niż wzrost gospodarczy. Dlatego – dowodził Francuz – kapitalizm jest skazany na stały wzrost nierówności dochodowych. Innymi słowy, w samą naturę funkcjonowania kapitalizmu jest wmontowany mechanizm jego samozniszczenia, który prędzej czy później przyniesie społeczną, polityczną albo ekonomiczną eksplozję.
W ślad za tezą Piketty’ego ruszyły całe zastępy ekonomistów. Jedni chcieli obalić jego spostrzeżenia, inni je potwierdzić. Jeszcze inni po prostu sprawdzić, czy zgadzają się z rzeczywistością. Ale jak tu badać, skoro dane, którymi dysponujemy, są skromne i niepewne. Poziom wzrostu gospodarczego da się jeszcze w miarę bezproblemowo wyliczyć. Zwłaszcza że od II wojny światowej cały zachodni świat posługuje się w miarę jednolitym sposobem jego szacowania zaczerpniętym od Amerykanów. A konkretnie z prac noblisty Simona Kuznetsa. A wcześniejsze wartości da się wyliczyć na podstawie dostępnych składników.