...nie brakuje nam słabych punktów – uważają ankietowani przez DGP analitycy. I wystawiliby ocenę niższą niż Moody’s.
Reklama
Na jaki rating zasługujemy / Dziennik Gazeta Prawna
Moody’s to pierwsza z głównych agencji ratingowych, która dokona w tym roku przeglądu oceny wiarygodności kredytowej Polski. Aktualizację ratingu może opublikować w nadchodzący piątek. Obecna ocena to A2 z perspektywą stabilną. Ankietowani przez nas ekonomiści 12 krajowych instytucji, głównie banków, widzą, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy sytuacja gospodarcza Polski się poprawiła. Uzasadniałoby to podniesienie naszej oceny. Uśrednione noty wystawione przez uczestników ankiety DGP są wciąż jednak mniej optymistyczne niż ta, jaką daje nam Moody’s.
Zapytaliśmy ekonomistów o to, jaką cenzurkę wystawiliby krajowi w pięciu podstawowych kategoriach, które biorą pod uwagę agencje ratingowe. Najsłabiej (i słabiej niż w poprzedniej naszej ankiecie, z listopada 2016 r.) wypadła ocena instytucji. Ten czynnik stał za niespodziewaną obniżką ratingu Polski przez Standard&Poor’s na początku 2016 r. Jak wyjaśniano, jej powodem był zaczynający się wówczas konflikt dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. – Mamy kłopoty w artykulacji i argumentacji naszych interesów. To niestety będzie bić w warstwę oceny ryzyka politycznego – uważa Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.
– Obniżyły się oceny zwalczania korupcji i rule of law, chociaż zmiany były na tyle małe, że nie wpłyną na ocenę cząstkową Moody’s – oceniają jednak analitycy ING Banku Śląskiego.
Na drugim biegunie jest ocena siły gospodarki. Tu zdecydowana większość analityków widzi dużą poprawę. Przede wszystkim za sprawą wyższego od oczekiwań tempa wzrostu gospodarczego. Jarosław Janecki, ekonomista banku Societe Generale, zwraca jednak uwagę, że wysoki wzrost to nie wszystko.
– W ocenie fundamentów polskiej gospodarki warto patrzeć na dynamikę procesów zachodzących w odniesieniu do struktury wzrostu gospodarczego. Dane z ostatniego kwartału ub.r. zwracają uwagę na zmianę struktury wzrostu gospodarczego, która może doprowadzić w przyszłości do większych nierównowag wewnętrznych i zewnętrznych – mówi. Chodzi m.in. o wzrost importu, który zawdzięczamy już nie tylko szybko rosnącej konsumpcji, ale także popytowi inwestycyjnemu.
Jesienią 2016 r. analitycy najsłabiej oceniali politykę fiskalną. Teraz noty dla niej znacznie się poprawiły.
– Nasze główne zalety to doskonałe zabezpieczenia w zakresie poziomu długu. Chodzi zarówno o zapisy konstytucyjne, jak i z innych aktów prawnych. Są one raczej unikalne na świecie, zwłaszcza jeśli chodzi o praktyczny zakaz przekroczenia pewnego poziomu długu do PKB i drakońskie konsekwencje złamania tego zakazu – podkreśla Piotr Soroczyński z KIG.
Według ekonomistów ING BSK wyższe dochody i niższy deficyt nie będą w stanie skłonić agencji ratingowych do zmiany oceny Polski: – Chociaż widzimy poprawę ściągalności dochodów np. z VAT, prognozy międzynarodowych instytucji dotyczące długu publicznego do PKB dalej zakładają utrzymanie się długu w granicach 50–55 proc. PKB. Nie spodziewamy się, aby Moody’s chciał przedstawić ocenę poza „konsensusem” międzynarodowych instytucji.
Dochodzi jeszcze jeden czynnik. Według ING BSK sporo zależy od przyjętych przez analityków agencji założeń dotyczących stóp procentowych. Jeśli miałyby one mocno wzrosnąć, w górę pójdą też koszty obsługi długu publicznego.
Wśród krajowych analityków wysokie oceny Polska zbiera także w kategorii „external score”, czyli finansowanie zewnętrzne. Przemawia za tym głównie zrównoważony bilans płatniczy. Według ekonomistów ING BSK tu jednak kryje się największa przeszkoda dla podniesienia naszej oceny wiarygodności kredytowej. – Bilans w tej grupie psuje negatywna zagraniczna pozycja netto (czyli zobowiązania wobec zagranicy – red.) bliska 60 proc. PKB. Według zaleceń Komisji Europejskiej wartość ta powinna być o połowę mniejsza (deficyt nieprzekraczający 30 proc. PKB). Jest to obecnie główny i najważniejszy czynnik przeciwdziałający podwyższeniu ratingu Polski – twierdzą ekonomiści.
Sama KE w niedawnym raporcie zwracała uwagę, że ujemna pozycja inwestycyjna Polski jest związana głównie z inwestycjami bezpośrednimi. „W świetle względnej stabilności inwestycji bezpośrednich ogranicza to ryzyko” – stwierdziła Komisja.