statystyki

Ustawowe regulowanie życia. Noga: W zakazie handlu w niedziele jest sporo hipokryzji [WYWIAD]

autor: Bartek Godusławski10.03.2018, 08:30
zakupy, handel

Zakaz handlu w niedziele przetrwał na Węgrzech 397 dniźródło: ShutterStock

- Jesteśmy zakładnikami skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Ta pierwsza ufa, że po zamknięciu galerii handlowych ludzie pójdą do kościoła, ta druga – że na pochód 1 maja - mówi w wywiadzie dla DGP Adam Noga profesor nauk ekonomicznych.

A pan pracuje w niedziele?

W tym roku obchodzę 40-lecie pracy zawodowej w soboty i w niedziele. Od początku kariery akademickiej wykładam w weekendy. Dostrzegam w ustawie o zakazie handlu w niedziele sporo hipokryzji, bo nie chronimy wszystkich pracowników przed pracą w ten dzień.

To może dobrze, że zakaz jest ograniczony? Przynajmniej nie zrujnuje nam gospodarki. Choć udział handlu jest w niej istotny, bo według danych z 2015 r. to ok. 16 proc. PKB.

Sam handel tak dużo PKB nie tworzy – to prawda. Ale znacznie ważniejsze jest to, że ma potężny udział w tych pozostałych 84 proc. Bo przecież bez pośrednictwa handlu wytwarzanie PKB będzie utrudnione. Oczywiście w tym roku ubytek będzie niewielki, bo tych dodatkowych wolnych dni nie będzie tak wiele – ledwie 23. Ale w przyszłym roku będą to już trzy niedziele w miesiącu, a za dwa lata zakaz stanie się całkowity – i sprawa robi się poważna, bo jedna siódma dni roboczych w roku zostanie wyłączona z obrotu gospodarczego w handlu. Możemy już szacować, że tegoroczna wartość konsumpcji wyniesie 1,3 bln zł, więc trudno oczekiwać, że da się taki sam wynik wypracować w ciągu 6 dni zamiast 7 dni. Jeśli z tego procesu wyłączymy jeden dzień, to nie należy oczekiwać, że konsumenci, producenci i sprzedawcy w takim samym stopniu dołożą się do wytwarzania PKB.

Skąd ta pewność?

Udowodnili to już dawno temu jeden z ojców ekonomii Léon Walras i jeden ze słynnych uczniów jeszcze słynniejszego Johna Maynarda Keynesa – Richard Kahn. W gospodarce zachodzą procesy mnożnikowe i handel jest tym elementem, który ten mnożnik rozkręca lub go ogranicza. Tu widzę wielkie niebezpieczeństwo związane z zakazem handlu w niedziele – zaburzenie interakcji między poszczególnymi elementami budującymi PKB. W tym roku tego typu efekty będą jeszcze ograniczone, ale w kolejnym mogą już być istotne.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (15)

  • Konsument(2018-03-10 09:14) Zgłoś naruszenie 1915

    Na zachodzie sklepy są pozamykane, a w tygodniu czynne do 17.00 i ludzie żyją. Dajcie normalnie zarobić to nikt w niedziele do roboty ani do sklepu nie pójdzie.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • efwf(2018-03-10 11:36) Zgłoś naruszenie 171

    czy Państwo musi we wszystko ingerować? może pozostawić wolność gospodarczą. Pracę w sklepie raczej łatwo zmienić jak komuś nie pasuje. Albo po prostu wprowadzić podwójne stawki wynagrodzenia za pracę w niedziele.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • czytelnik(2018-03-10 10:14) Zgłoś naruszenie 1214

    wiele hałasu o nic, teraz z byle czego robi się problem, a najbardziej bawi mnie argument że ograniczenia w handlu związane jest z pójściem do kościoła, w wielu państwach, w których daleko ludziom do kościoła na zachodzie sa nieczynne markety i nikt z tego nie robi problemu

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • nie lubię zakłamania(2018-03-10 21:16) Zgłoś naruszenie 92

    Gdyby chodziło o pracowników, to by wprowadzono nakaz takiego rozkładu czasu pracy, aby co druga niedziela była dla pracownika wolna. Wtedy i pracownik by na tym skorzystał i handel by działał. Nie musiano by wydłużać działania sklepów i pracownicy nie siedzieliby w sobotę i piątek do późnej nocy. Kolejna rzecz, która daje do myślenia, to wyjątki w tej ustawie. Dlaczego handel benzyną jest uprzywilejowany? Dlaczego wolno handlować innymi towarami na stacjach benzynowych? Dlaczego wolno na dworcach... Skąd takie przywileje dla jednych i zakazy dla drugich?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • hmmm.... (2018-03-11 00:51) Zgłoś naruszenie 62

    Przecież Panu nikt nie zabrania pracować w niedzielę np. na wykładach na uczelni, której kolwiek lub gdzie kolwiek w innym miejscu?!

    Odpowiedz
  • zenek(2018-03-12 07:27) Zgłoś naruszenie 23

    podobna retoryka,jaka była przy wolnym na 6 króli-straty liczyli na 4 miliardy,jak jeden dzień z pracy zostanie wyłączony-dziś by go wyśmiali za opowiadanie bzdur-Każdy, kto potrzebne zakupy zrobić musi, to to zrobi,bo wychodzi, że wiadra,gwożdzie i chleb ludzie wyłącznie w niedzielę kupowali i wolna straty w PKB przyniesie-Hallo,ziemia!

    Odpowiedz
  • nostradamus(2018-03-12 13:29) Zgłoś naruszenie 20

    obowiązuje zgodnie z prawem 8 godzinny dzień pracy za każda następna godzinę powinno się płacić razy 5 stawkę to samo powinno dotyczyć dni wolnych od pracy i świąt

    Odpowiedz
  • emma(2018-03-27 09:30) Zgłoś naruszenie 10

    Jak sobie poczytałem projekt Solidarności o zakazie handlu w niedziele, nim go uchwalili, to o ochronie pracownika było tam tylko półsłówkami. Najważniejszy był sakralny charakter niedzieli. Czekam jeszcze na zakaz handlu mięsem i wędlinami w piątki, żeby naród sakralnie pościł. Na wszelki wypadek trzeba by dodać jeszcze czwartek, żeby ci co bardziej złośliwi nie zrobili zakupów mięsnych na piątek. Aha, no i zakaz sprzedaży dań mięsnych w gastronomii, w każdy piątek. Jak ma być sakralnie, to niech będzie sakralnie po całości.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane