statystyki

Sierant: Ubezpieczeniowy Wielki Brat

autor: Artur Sierant19.02.2018, 07:54; Aktualizacja: 19.02.2018, 08:54
Dane

Są obszary, w których zastosowanie sztucznej inteligencji do analizy wielkich baz danych wywołuje mieszane uczucia.źródło: ShutterStock

Do dziś istnieją plemiona, które nie pozwalają na fotografowanie ludzi. Wierzą w to, że zdjęcia kradną duszę. Nie pozwalają też na fotografowanie miejsc i przedmiotów kultu oraz obrzędów. Każde zrobione zdjęcie pozbawia je części ich magicznej siły. W malarstwie prawa niektórych religii zabraniały malowania ludzkich postaci. Ślad po takim myśleniu pozostał w polskiej kulturze. Jak wiadomo... rozbicie lustra przynosi pecha. Kiedyś sądzono, że w lustrze odbija się część naszej duszy, jego zniszczenie oznaczało więc utratę części nas samych.

Do dziś istnieją plemiona, które uważają, że liczenie przynosi nieszczęście. W starożytności sprzeciwiano się liczeniu ludzi. Próby dokonania spisów ludności w podbitych prowincjach w czasach rzymskich często kończyły się buntami. Wyjaśnie nie związane jest z daninami oraz poborem do armii. Jeżeli w osadzie pojawiał się wysłannik władcy i nakazywał wcielenie co piątego mężczyzny do armii, to oznaczało, że bliscy nie ujrzą już nigdy większości z nich. Z tego powodu w wielu kulturach rodzice nawet nie liczyli swoich dzieci. U nas do dziś niektóre gospodynie nie liczą pierogów.

Ale nie uciekniemy przed postępem. Dziś prawie każdy robi sobie selfie, a moje zdjęcie zostało wydrukowane obok tego felietonu. Podobnie z liczeniem. Liczymy wszystko, w tym dzieci, bo drugie jest bardziej opłacalne niż pierwsze. I gromadzimy, przechowujemy i przetwarzamy tych informacji coraz więcej. Powstało pojęcie big data, które coraz częściej kojarzy mi się z Big Brotherem.

Przechowywanie i rozpoznawanie twarzy klientów? Technologia opanowana przez supermarkety. Sąd w Wielkiej Brytanii zakazał jej stosowania, ale nasze sieci już zaczynają to testować, oczywiście w celach statystycznych. W Chinach, gdzie państwo wdraża „cyfrowy leninizm”, policjanci dostali okulary wyposażone w system rozpoznawania twarzy. Wyglądają jak przeciwsłoneczne, ale po przeskanowaniu czyjejś twarzy połączą się z bazą danych i porównują obraz ze zgromadzonym repozytorium. Baza w ciągu trzech sekund ma rozpoznać twarz każdego z 1,4 miliarda Chińczyków. Trzeba ją zapełnić danymi, i jak sądzę, trwa teraz wielki proces integrowania cyfrowych zasobów: zdjęć w dokumentach, nagrań monitoringu ze 170 mln już zainstalowanych kamer (planuje się instalację kolejnych 400 mln). No i tego wszystkiego, co kiedykolwiek pojawiło się w mediach społecznościowych. Do tego przepływy pieniędzy, oceny szkolne, kartoteki, karty zdrowia i próbki DNA (zebrano ich już 40 milionów). W Polsce takie okulary też się wkrótce pojawią, ale nasi dzielni chłopcy będą mieli wersje pewnie z logiem. Agenci CBA będą nosili Ray-Bany, ci z ABW Pradę. Marka Dolce & Gabbana pozostanie przy politykach oraz zarządach instytucji finansowych.

Wielkie bazy danych są również two- rzone przez biznes. Analiza scoringowa wykorzystywana przy przyznawaniu limitu kredytowego jest przykładem prostego algorytmu wykorzystującego wiedzę zgromadzoną przez banki na temat zdolności klientów indywidualnych do obsługi zadłużenia. Model jest w miarę możliwości upraszczany, tak aby nie zamęczyć klienta liczbą pytań. Podobnie analizowane są nasze zachowania i zakupy w internecie, o czym możemy się łatwo przekonać, porównując treść wyświetlanych się reklam z tym, co ostatnio oglądaliśmy czy kupowaliśmy.


Pozostało jeszcze 46% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • bee(2018-02-19 12:42) Zgłoś naruszenie 10

    Powszechna inwigilacja dla potrzeb handlowych, militarnych, policyjnych. I któregoś dnia znajdzie się cwaniaczek, co sięgnie po władzę. Kasty kapłańskie będą wiedziały co z tym zrobić. W Chinach są to politycy - co ciekawe agentó z Rzymu pogonili - to znaczy, że uznano ich za zbyt niebezpiecznych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane