Do końca tygodnia ministrowie mają przedstawić propozycje cięć w wydatkach. Ma się tego uzbierać 17 mld zł. To prawie drugie tyle, co sam deficyt budżetowy.

- Resorty będą składały propozycje do Kancelarii Premiera i to tam będą zapadały decyzje. Dotyczy to wszystkich ministerstw, każdy musi przedstawić swój plan - mówi GP Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów.

- Rezerwy proste cięć w wydatkach zostały już wykorzystane. Resorty będą musiały po prostu szukać oszczędności - dodaje wiceminister.

- Jeżeli z kwoty 321 mld zł wydatków odejmiemy 55 mld zł wydatków związanych z UE, około 100 mld zł kwot przekazywanych samorządom, FUS i KRUS i kolejnych 70 mld zł z tytułu innych wydatków sztywnych, to pozostaniemy z kwotą około 90 mld zł. Teoretycznie w tych 90 mld zł możemy szukać oszczędności, ale trzeba pamiętać, że w tym są płace oraz koszty utrzymania administracji. Jeśli to odejmiemy, to może się okazać, że nie ma na czym oszczędzać - mówi Mirosław Gronicki, doradca Goldman Sachs i były minister finansów.

Uważa on, że stosunkowo łatwo można zmniejszyć tzw. miękkie wydatki unijne, czyli środki zaplanowane na współfinansowanie inwestycji. Według Remigiusza Grudnia, ekonomisty PKO BP, taki zabieg to jednak broń obosieczna: zmniejszenie wydatków na inwestycje unijne oznacza także niższe dochody z funduszy europejskich. I w efekcie całość jest neutralna z punktu widzenia deficytu budżetowego. Tylko inwestycje w całości finansowane z budżetu mogą być potencjalnym miejscem na oszczędności.

- Jest duże ryzyko, że w przypadku utrzymania deficytu na niezmienionym poziomie inwestycje będą głównym źródłem oszczędności. Ponadto potencjalnym obszarem cięć są rezerwy celowe, zawarte również w innych kategoriach wydatków, trudno więc jednoznacznie powiedzieć, gdzie i ile można zaoszczędzić - mówi Remigiusz Grudzień.

Jeśli rząd zacznie szukać pieniędzy w rezerwach, to będzie musiał wybierać między np. wyprawką szkolną (35 mln zł w tym roku), upowszechnianiem internetu (25,2 mln zł), dofinansowaniem zadań szkolnictwa wyższego (ponad 427 mln zł). Ekonomiści mówią o jeszcze jednym potencjalnym źródle: dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

- Prawdopodobnie jest pewna rezerwa w FUS. Fundusz dysponował na koniec roku nadwyżką finansową, co pozwalałoby mu na realizację części tegorocznych zadań bez potrzeby wypłacania pełnej dotacji - mówi ekonomista PKO BP.

- Na koniec grudnia depozyt Funduszu wynosił 17 mld zł. Na jakiś czas można by więc zredukować dotację do FUS. Raczej trzeba jednak unikać zadłużania się Funduszu, bo kredyt, jaki on zaciąga, jest droższy niż emisje długu w postaci obligacji Skarbu Państwa - mówi Rafał Benecki, ekonomista ING BSK.

Mirosław Gronicki przestrzega jednak przed manipulowaniem przy dotacji dla Funduszu.

- Zwiększenie bezrobocia oznacza spadek wpływów ze składek. Wystarczy, że pracę straci 300 tys. osób, a ubytek z tytułu mniejszych składek wyniesie jakieś 4 mld zł - mówi Mirosław Gronicki.

Decyzje w sprawie cięć budżetowych premier ma ogłosić w sobotę.

GDZIE MOŻNA SZUKAĆ PIENIĘDZY W BUDŻECIE

• rezerwy celowe: ich nieinwestycyjna część to około 8,9 mld zł

• inwestycje finansowane z budżetu - 18,5 mld zł

dotacja do FUS - jej wielkość to prawie 31 mld zł

• administracja publiczna - środki na wynagrodzenia 407 tys. pracowników to łącznie ponad 25 mld zł

• wydatki rzeczowe ministerstw

18,2 mld zł deficytu budżetowego zamierza utrzymać rząd