Na początku tego roku koncern z Lubina z wielką pompą otwierał największy na świecie piec zawiesinowy do produkcji miedzi. Projekt otrzymał wiele nagród. Dziś szef Polskiej Miedzi mówi DGP, że ta inwestycja to pomyłka.
Reklama
– Błędy popełnione w realizacji Programu Modernizacji Pirometalurgii (PMP), czyli hutnictwa w KGHM, są większe niż w przypadku zakupu chilijskiej kopalni Sierra Gorda. W 2010 r. podjęto decyzję o budowie pieca zawiesinowego, nie uwzględniając jego parametrów – mówi DGP Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes KGHM Polska Miedź. – Wtedy w KGHM były tendencje do stawiania sobie pomników, czego dowodem jest Sierra Gorda. Ale o ile strategiczną decyzję o zakupie złóż poza granicami Polski co do zasady rozumiem, o tyle decyzję o zastosowaniu niedoszacowanych kosztowo instalacji już nie sposób racjonalnie uzasadnić – tłumaczy.
Jego zdaniem dzisiejsze problemy produkcyjne i utrata wyników finansowych to właśnie konsekwencje błędów poprzedniego kierownictwa KGHM.
– W konsekwencji mamy dziś problem z osiągnięciem docelowej mocy przerobowej koncentratów własnych – mówi Domagalski-Łabędzki. Inwestycja znacząco odbiega od pierwotnych założeń i oczekiwań. – Budżet przekroczył 3 mld zł, wobec pierwotnie planowanej kwoty 1,3 mld zł – tłumaczy szef KGHM.
W 2017 r. lubińska spółka wyprodukuje o ok. 22 tys. ton miedzi elektrolitycznej mniej od zakładanych 449 tys. ton, przy czym o ok. 35 tys. ton mniej z koncentratu własnego (importowany pochodzi m.in. z Brazylii i Maroka). – Instalacje w Zakładach Wzbogacania Rud pracują na górnych limitach. Remonty zostały źle zaplanowane w poprzednich latach. Wąskie gardło mamy w zakładach przeróbczych – wylicza prezes KGHM.
Dla porównania w innej hucie miedzi KGHM, w Legnicy, pracują trzy piece szybowe, które bez problemu przetapiają koncentrat miedzi z kopalń KGHM, zwłaszcza z kopalni Lubin. Zawiera on tylko 13–14 proc. miedzi (norma to 1,5–2 razy więcej) i dużo węgla, który przeszkadza w procesie przetapiania w piecu zawiesinowym. – W Głogowie świadomie zdecydowano się na piec zawiesinowy bez prażalnika. Ten wpisany został do biznesplanu 2–3 lata później, bo gdyby wpisano go od razu, inwestycja byłaby ekonomicznie nieopłacalna – tłumaczy Domagalski-Łabędzki. Z informacji DGP wynika, że niewykluczone, iż Polska Miedź będzie zmuszona do zakupu drugiego prażalnika za kilkaset milionów złotych, jeśli piec nie osiągnie zakładanych parametrów. Na razie decyzje w tej sprawie nie zapadły.
W latach 2009–2016 prezesem KGHM Polska Miedź był Herbert Wirth. Odpiera on argumentację obecnych władz Polskiej Miedzi. – Prażak był planowany w 2010 r., ale w 2013 podjęto decyzję o zmianie technologii na prażenie fluidalne: lepsze, bo z wykorzystaniem ciepła z procesu prażenia do produkcji energii elektrycznej. Przed uruchomieniem nowego pieca 60 proc. produkcji miedzi w KGHM pozyskiwano w przestarzałej i drogiej technologii pieców szybowych – mówi DGP Wirth. – W przypadku wprowadzenia zakazu stosowania tej technologii na skutek unijnych regulacji, KGHM jest w stanie dostosować się do nowej sytuacji w krótkim czasie – tłumaczy. – W trakcie budowy nowej huty zdecydowano o modernizacji pozostałej części instalacji tak, by dyspozycyjność nowej, zasadniczej części zakładu nie była ograniczona przez awarie starej infrastruktury. Spowodowało to konieczność zwiększenia nakładów o ok. 0,8 mld zł – przyznaje.
W KGHM trwają audyty dotyczące awaryjności instalacji hutniczych. Zdaniem Domagalskiego-Łabędzkiego w przypadku odpowiedzialnych za modernizację hutnictwa powinny być wyciągnięte konsekwencje. Gdy pytamy, czy ma na myśli prokuraturę, odpowiada, że na razie wymienił zarząd huty. – Ostateczne decyzje będą podejmowane po zakończeniu audytów.
Problemy produkcyjne KGHM przekładają się na finanse m.in. z powodu słynnego podatku miedziowego, którego w tym roku spółka zapłaci 1,7–1,8 mld zł. Jest on płacony na podstawie wydobycia miedzi w rudzie, a nie po jej przetworzeniu, gdy surowiec zostanie sprzedany.
– Zniesienie go jest nierealne, ale i niepotrzebne, bo takie podatki funkcjonują na świecie. Bardziej chodzi o zmianę formuły. Jednym z wariantów jest uwzględnienie go w kosztach uzyskania przychodu, co obecnie nie jest możliwe – tłumaczy Domagalski-Łabędzki.
– Antoni Macierewicz w 2012 r. w Lubinie mówił: „Nie znam Polaka, który byłby zwolennikiem tego podatku, to jakiś absurd przecież”. Beata Szydło, także w Lubinie, w 2015 r. pokazała projekt ustawy znoszącej „miedziowy podatek” – przypomina Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego. – Wpłynął w sierpniu 2015 r. Czekamy – mówi z kolei Raczyński. Zdaniem władz Lubina ta opłata zagraża istnieniu KGHM. Jak ustalił DGP, znowu pod uwagę brane jest zamknięcie najmniej rentownego zakładu KGHM, czyli kopalni w Lubinie.
KGHM kontra Leszno Copper
Wyrokami z 30 listopada 2017 r. NSA oddalił skargi kasacyjne KGHM w sprawie koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż rud miedzi i srebra w obszarach Bytom Odrzański i Kotla.
Minister środowiska ma obowiązek ponownie rozstrzygnąć sprawy.
28 stycznia 2014 r. minister środowiska udzielił koncesji firmie Leszno Copper. Odmówił udzielenia koncesji KGHM w obszarze Bytom Odrzański i udzielił koncesji tej spółce w części obszaru Kulów-Luboszyce. W lipcu 2014 r. minister środowiska uchylił koncesje. Leszno Copper nie zgodziła się z decyzjami ministra o uchyleniu koncesji i zaskarżyła je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sąd uznał skargi Leszno Copper za uzasadnione. Wyroki zostały zaskarżone z kolei przez KGHM do NSA.
@BacaPogorzelska