Dzisiaj tylko w Rumunii, Bułgarii i Chorwacji jest społeczne poparcie dla wspólnej waluty. Politycy mówią „nie” lub „tak, ale...”.
Z unijnej „28” dzisiaj euro posługują się mieszkańcy 19 krajów. Ostatni z waluty narodowej zrezygnowali Litwini i w 2015 r. dołączyli do Eurolandu. Od tamtej pory nikt nie wykonał żadnego kroku w stronę strefy euro. W części państw nie ma dla takiego procesu poparcia ze strony społeczeństwa i polityków, a w niektórych problemem jest wypełnienie traktatowych kryteriów. Wciąż żywa jest też pamięć dopiero co zażegnanego kryzysu, który niemal doprowadził do bankructwa Grecję.
Krótko po wstąpieniu państw naszego regionu do UE kraje bałtyckie, Węgry, Słowacja czy Słowenia deklarowały chęć przyjęcia euro w najbliższym możliwym terminie. – Ale pomimo woli politycznej wiele państw w regionie nie spełniało wtedy kryteriów konwergencji. Dziś sytuacja jest odwrotna – podkreśla Katarzyna Rzentarzewska, analityk Erste Banku w Wiedniu. – Dużą rolę w zmianie podejścia odegrał ostatni kryzys gospodarczy – dodaje.