Wyszukiwarki, media społecznościowe, aplikacje mobilne – to wszystko już było. Teraz zarówno giganci branży IT, jak i młodzi przedsiębiorcy stają do wyścigu o „the next big thing”.
Kiedy w ubiegłym roku maszyna po raz pierwszy pokonała człowieka w „Go” – planszową grę, znacznie bardziej skomplikowaną od szachów – za sukces odpowiadał zespół brytyjskich inżynierów, którzy w 2010 r. stworzyli start-up chcący rozwijać technologię sztucznej inteligencji pod nazwą DeepMind. Cztery lata od założenia działalności za 400 mln dol. kupił ich Google.
W przypadku technologii, które postrzegane są jako „następna, wielka rzecz”, mali często konkurują z największymi, a ci drudzy chętnie wydają na tych pierwszych olbrzymie sumy pieniędzy. Stawka jest doskonale znana – zwycięzcy zgarniają znaczącą część tortu. Tak było w przypadku graficznych systemów operacyjnych na komputery osobiste, wyszukiwarek internetowych, portali społecznościowych, mobilnych systemów operacyjnych. Kto pierwszy opracuje daną technologię w wariancie, który będzie cieszył się powodzeniem u konsumentów, zaklepuje sobie miejsce w czołówce, a być może nawet pozycję de facto monopolisty.