Chociaż Europa wciąż czeka na swojego Google’a czy Facebooka, nie znaczy to, że po tej stronie Atlantyku środowisko startupowe jest mniej prężne niż w Dolinie Krzemowej. Wręcz przeciwnie – branża ta ma się w Europie coraz lepiej, o czym świadczy chociażby liczba jednorożców, czyli start-upów wycenianych na ponad miliard dolarów.
Ich liczba waha się co prawda w zależności od zestawienia, ale według angielskiej firmy doradczo-inwestycyjnej GP Bullhound jest ich na Starym Kontynencie już prawie 60 – i z każdym rokiem przybywa. Najcenniejszą taką firmą z tej strony Atlantyku jest Spotify, szwedzki serwis z muzyką, wart ponad 10 mld dol.
Można spotkać się z opinią, że na Starym Kontynencie już teraz środowisko start-upów ma się lepiej niż w USA i w przyszłości przysłoni amerykańską Dolinę Krzemową. Jeden z argumentów to dostępność siły roboczej: liczba programistów w Europie jest wyższa o kilkaset tysięcy w stosunku do tego, czym dysponuje rynek w USA. Rozwój wielu tamtejszych przedsięwzięć już teraz jest ograniczany przez zbyt małą liczbę odpowiednio wykwalifikowanych pracowników (np. jeśli idzie o znajomość technik programowania związanych ze sztuczną inteligencją).