Szef Komisji Nadzoru Finansowego ma dziś niczym nieograniczoną swobodę żądania od operatora telekomunikacyjnego wykazów połączeń, danych abonenta, informacji o jego lokalizacji, a nawet nagrań rozmów telefonicznych.
Pod presją rzecznika praw obywatelskich i Fundacji Panoptykon resort rozwoju i finansów zapowiedział właśnie, że przedstawi projekt regulacji umożliwiających kontrolowanie tego, jak przewodniczący komisji korzysta ze swoich inwigilacyjnych uprawnień.
Obecnie są one unormowane w ustawie o nadzorze nad rynkiem kapitałowym (Dz.U. z 2005 r. nr 183 poz. 1537 ze zm.). Zgodnie z nią szef KNF ma prawo w celach prewencyjnych domagać się od telekomów wszelkich informacji objętych tajemnicą telekomunikacyjną na etapie sprawdzania, czy są podstawy do złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa bądź wszczęcia postępowania administracyjnego dotyczącego nadużyć w obrocie instrumentami pochodnymi. Co więcej przewodniczący nadzoru finansowego może również zażądać nagranych rozmów telefonicznych od podmiotów związanych z funduszami inwestycyjnymi otwartymi (np. organu zarządzającego takim funduszem, jego depozytariusza czy agenta płatności) w ramach weryfikowania, czy mogło dojść do popełnienia przestępstwa z ich udziałem. Przepisy te nie wprowadzają wymogu uzyskania uprzedniej zgody sądu czy prokuratora na inwigilację ani nie precyzują żadnego mechanizmu kontroli pozyskanych danych po fakcie.
Nie wiadomo dokładnie, jak często szef komisji sięga po dane telekomunikacyjne. Jak twierdzi sam KNF, w ostatnich latach zdarzało się to sporadycznie (konkretnych danych nie ma, bo urząd nie prowadzi rejestru takich przypadków).
Reklama
Fundacja Panoptykon przekonywała, że uprawnienia przewodniczącego KNF są w dużej mierze analogiczne do kompetencji policji, które zakwestionował Trybunał Konstytucyjny w 2014 r. (sygn. K 23/11). Za niezgodne z ustawą zasadniczą uznał wtedy przepisy pozwalające funkcjonariuszom sięgać po dane telekomunikacyjne bez żadnej kontroli. Zastrzeżenia organizacji podzielił RPO dr Adam Bodnar, który w wystąpieniu do resortu finansów podkreślił, że orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE dopuszcza naruszenie zasady poufności komunikacji tylko w celu zwalczania poważnej przestępczości i przede wszystkim pod warunkiem ustanowienia odpowiednich mechanizmów kontrolnych. Wykluczona jest natomiast tak daleko idąca ingerencja w prywatność w ramach prewencji.
W odpowiedzi resort zadeklarował, że jeszcze w tym roku, przy najbliższej nowelizacji przepisów o rynku kapitałowym, zaproponuje przeniesienie uprawnień inwigilacyjnych szefa KNF do ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym i unormuje je na wzór rozwiązań znanych z ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 1310 ze zm.). Nakłada ona na szefa CBA obowiązek składania co pół roku do Sądu Okręgowego w Warszawie sprawozdań o liczbie przypadków pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych oraz kwalifikacje prawne czynów, w związku z którymi wystąpiono o takie materiały.