OPINIA

Suma kapitału powierzonego ponad 1000 nowych firm z branży FinTech wynosiła dotąd 105 mld dol. Wiele z tych podmiotów zdążyło już odnieść wymierny sukces mierzony liczbą pozyskanych klientów, przychodami, zyskiem i wyceną rynkową. 31 firm sektora FinTech osiągnęło wartość jednostkową większą niż 1 mld dol. Wartość rynkową wszystkich przedsiębiorstw sektora finansowych technologii szacuje się na 867 mld dol.

Największe sukcesy firmy FinTech odnoszą w sektorze płatności i kredytów. Prawdziwą ikoną jest platforma płatnicza PayPal powstała w 1999 r., z której usług korzysta obecnie ponad 100 mln ludzi na całym świecie. Jest ona warta ponad 40 mld dol. Ciekawe, że wśród pięciu założycieli PayPal był tylko jeden Amerykanin, a międzynarodowe towarzystwo uzupełniali: Niemiec, Polak, Rosjanin i obywatel RPA.

Następna fala innowacji w płatnościach przyszła w latach 2005–2010, kiedy zadebiutowały Klarna (Szwecja), Adyen (Holandia) oraz amerykańskie Mozido, Square i Stripe – dziś każda o wartości ponad 1 mld dol. Firmy pożyczkowe pojawiły się później, ale zdołały osiągnąć wymierny sukces w znacznie krótszym okresie. Pierwsze powstały po 2007 r. (Prosper, Lending Club, Kabbage), a kilka rozwinęło się w ostatnich pięciu latach (SoFi, Funding Circle, Avant, Lufax). Ich sukces bazuje zarówno na niskich kosztach działania platform cyfrowych, jak i na zaawansowanych metodach wykorzystujących big data w procesie sprzedaży produktów i zarządzania ryzykiem.

Zatrudnienie w sektorze FinTech sięga kilkuset tysięcy osób. Mówi się, że to najbardziej utalentowani ludzie z obszaru IT, marketingu i zarządzania. W Dolinie Krzemowej firmy FinTech zatrudniają 74 tys., w Wielkiej Brytanii 61 tys., a w samym Nowym Jorku 57 tys. osób.

Były brytyjski premier David Cameron sformułował swego czasu jasny cel działalności rządu w dziedzinie polityki innowacji: „Chcemy, aby Wielka Brytania stała się czołowym centrum FinTech na świecie”. W lutym 2016 r. tamtejsze ministerstwo skarbu opublikowało raport opracowany na jego zlecenie przez firmę doradczą EY, który pokazuje, że Wielka Brytania urosła do rangi światowego centrum technologii finansowej, a Londyn wyprzedza pod względem jakościowym Nowy Jork, pretendując do roli światowej stolicy FinTech. Do oceny pozycji konkurencyjnej wzięto pod uwagę cztery czynniki: kapitał ludzki (dostępność wysoko wykwalifikowanych pracowników), kapitał finansowy, politykę państwa i regulacje oraz popyt na innowacje. Dla wnikliwych obserwatorów wysoka pozycja Wielkiej Brytanii nie jest bynajmniej zaskoczeniem, ponieważ rząd potraktował serio swoje zapowiedzi i podjął wiele działań wspierających inicjatywy rozwojowe w technologii finansowej, stwarzając wiele zachęt i ułatwień w dostępie do kapitału i regulacji działalności FinTech.

Nasz kraj nie pojawia się w żadnych profesjonalnych opracowaniach na temat firm FinTech w Europie rozumianych jako start-upy. Niemniej Polska jest punktem odniesienia jako lider zaawansowanych technologii informatycznych i rozwiązań biznesowych stosowanych w sektorze bankowym. MBank, Alior, Millennium, Bank Zachodni WBK, czy nawet Bank Smart zdobywały prestiżowe nagrody za innowacyjność w konkursach międzynarodowych i są wymieniane jako przykłady do naśladowania w wielu publikacjach o strategii i innowacjach technologicznych w bankowości. Dlatego pytanie: „Czy Polska może być liderem FinTech w Europie?”, nie jest bezprzedmiotowe.

Polska dysponuje co najmniej dwoma zasobami krytycznymi z punktu widzenia rozwoju FinTech. To talenty i popyt na nowoczesne rozwiązania technologii finansowej.

Innowacyjne rozwiązania w finansach, które wyznaczają kierunki światowej bankowości detalicznej, są wynikiem opracowań rodzimych fachowców i przedsiębiorczych menedżerów. Polscy studenci informatyki i dziedzin powiązanych są zaliczani do najlepszych na świecie, o czym świadczą liczne zwycięstwa w światowych konkursach.

Popyt na rozwiązania FinTech kreują konsumenci usług finansowych: klienci indywidualni, korporacje i instytucje oraz same banki i firmy ubezpieczeniowe. W tej dziedzinie Polska jest bardzo zaawansowanym rynkiem, czego najlepiej dowodzi szybkość adaptacji bankowości internetowej i mobilnej.

Pozostałe dwa czynniki krytyczne rozwoju FinTech to dostęp do kapitału i polityka wspierająca innowacje oraz regulacje. Jak pokazuje przykład Wielkiej Brytanii, determinacja rządu i konsekwentna polityka promująca innowacje w finansach mogą spowodować zasadniczą zmianę.

Brytyjski regulator (Financial Supervisory Authority) był od zawsze uważany za instytucję zachowawczą i wielce biurokratyczną. Ostatnie lata przyniosły całkowitą odmianę. Dowodem jest promocja inicjatyw FinTech także na niwie bankowej poprzez przyznanie licencji bankowych start-upom, których same nazwy kiedyś wzbudzały nieufność urzędników: Atom, Monzo, Starling, Tandem. Okazuje się, że nie potrzeba inwestora branżowego z walizką setek milionów funtów, żeby otrzymać licencję bankową, a wystarczy dobry pomysł i profesjonalny zespół, który potrafi przedstawić i obronić sensowny biznesplan. Po pokonaniu biurokratycznych barier pozyskanie pieniędzy na kolejny etap staje się zadaniem nieporównywalnie łatwiejszym. Nie oznacza to poluzowania regulacji, a tylko inne podejście, które odstępuje od obrony status quo, bo przecież te firmy FinTech z bankowymi aspiracjami podlegają takim samym ogólnym regulacjom ostrożnościowym.

Często spotykana teza, że w Polsce brakuje dostępu do kapitału na innowacyjne przedsięwzięcia, jest mocno przesadzona. Po pierwsze, przedsiębiorstwa, w tym banki, mają często wystarczające środki na realizację innowacyjnych przedsięwzięć, ale nie robią tego z przyczyn wewnętrznych. Po drugie, dostępne środki Unii Europejskiej i programów rządowych dają większe możliwości realizacji innowacyjnych przedsięwzięć niż to, co widzimy w rzeczywistości.

To, że nie jest źle, nie oznacza bynajmniej, że jest dobrze. Żeby przyciągnąć talenty i pozwolić im w pełni rozwinąć swój potencjał, niezbędny jest ekosystem innowacji, którego wszystkie krytyczne czynniki są na wysokim poziomie, a w krajach nieposiadających tradycji przedsiębiorczej innowacji potrzeba nawet więcej.

Polska ma niezłą pozycję wyjściową dla budowy środowiska sprzyjającemu innowacjom rozwojowym w sektorze FinTech. Analiza porównawcza pokazuje, że brakującym elementem o krytycznym znaczeniu są sfery regulacji działalności w sektorze finansowym i polityki rządu w dziedzinie aktywnego wsparcia inicjatyw rozwojowych w tym obszarze. I wcale nie chodzi tylko o nowe regulacje i programy rozwoju, ale przyjazne nastawienie i umiejętne stosowanie istniejących.

Na koniec rzecz chyba najważniejsza: pobudzanie zbiorowej wyobraźni i świadomości, że innowacyjne projekty stanowią realną szansę spełnienia indywidualnych marzeń i pracy przynoszącej wielką satysfakcję oraz wymierne korzyści materialne, które są proporcjonalne do skali osiągniętego sukcesu. Mam głębokie przekonanie, oparte na własnym doświadczeniu, że nigdy nie jest za wcześnie, ani za późno, żeby rozpocząć działalność na własny rachunek jako pierwszą pracę lub wyjść ze strefy komfortu pracy w wielkiej korporacji. Trzeba mieć pomysł i odwagę, aby go zacząć realizować. Należy mieć świadomość, że nigdy i nigdzie nie będzie łatwo, bo to wymaga trudu, samozaparcia i konsekwencji w pokonywaniu wielu przeciwności. W tym zakresie szeroko rozumiana edukacja prowadzona na wielu płaszczyznach ma rolę nie do przecenienia. Pokazuje szanse i zagrożenia, kształtuje właściwe wyobrażenia, ale też ośmiela marzenia i pokazuje przykłady sukcesu, które aktywizują do działania.

W Dolinie Krzemowej firmy FinTech zatrudniają 74 tys., w Wielkiej Brytanii 61 tys., a w samym Nowym Jorku 57 tys. osób