statystyki

Horbaczewski: Nierealnie ambitne cele planu Morawieckiego

autor: Sławomir Horbaczewski20.09.2016, 07:56; Aktualizacja: 20.09.2016, 10:42

Jednym z celów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jest zapewnienie szybkiego postępu, którego owoce mają być konsumowane przez całe społeczeństwo. Zakłada się wsparcie regionów słabszych gospodarczo, aby zminimalizować efekt wyspowości, czyli unikać sytuacji, w której wzrost zamożności oraz inwestycje są udziałem tylko niektórych obszarów, reszta kraju doświadcza stagnacji. Strategia podkreśla konieczność przeciwdziałania wykluczeniu nie tylko regionów, ale także poszczególnych grup społecznych.

Reklama


Cele są słuszne. Dążenie do zrównoważonego rozwoju, dbanie, by nie występowały zbyt duże różnice w zamożności poszczególnych regionów kraju, i polityka ograniczająca nadmierne rozwarstwienie dochodów społeczeństwa jest nie tylko uzasadnione z punktu widzenia społecznego, ale i korzystnie wpływa na długoterminowy wzrost gospodarczy. Brak równowagi rozwojowej może powodować istotne zakłócenia w sprawnym funkcjonowaniu gospodarki i aparatu państwowego. A w  połączeniu z dużymi różnicami w dochodach społeczeństwa i towarzyszącym im wykluczeniem społeczno-ekonomicznym dużych grup obywateli może to prowadzić do niebezpiecznych napięć. Stabilizacja i bezpieczeństwo stają się na świecie towarem deficytowym i kraje, które będą w stanie zachować je na odpowiednim poziomie, staną się beneficjentami napływu inwestorów poszukujących korzystnych warunków prowadzenia biznesu.

Dla lepszego zrozumienia wagi problemu niezbędna jest analiza skrajnych przykładów błędnej polityki rządów, które pozostawiły procesy rozwojowe mechanizmom tworzonym przez gospodarkę w stylu neoliberalnym. Jak miasta w Ameryce Południowej lub Afryce, gdzie niekontrolowany rozwój gospodarczy spowodował i dalej powoduje powstawanie megaaglomeracji złożonych w znacznej części ze slumsów, stanowiących źródło przestępczości i niestabilności. Aglomeracje te niczym magnes wysysają z innych, słabiej rozwiniętych regionów ludność poszukującą lepszego bytu, jednak najczęściej to, co oferują, wcale nim nie jest.

Innym przykładem trudnego do zlikwidowania negatywnego zróżnicowania gospodarczego są Włochy. Jeden z najlepiej rozwiniętych krajów świata od wielu dziesięcioleci boryka się z podziałem na bogatą Północ i biedne Południe. Bardzo trudno jest walczyć z podziałami gospodarczymi, które mają korzenie w stosunkach społecznych wykształconych w wielowiekowej historii. Polityka wsparcia Południa w większości obszarów poniosła klęskę.

Sytuacja w naszym kraju jest lepsza, jednak na pewnym poziomie uogólnień można porównać ją do tej we Włoszech. Mamy dobrze rozwinięte zachód, południowy zachód, rejon Trójmiasta i obszar oddziaływania aglomeracji warszawskiej oraz słabo rozwinięty wschód. Poszukując przyczyn, należy cofnąć się do czasów, kiedy Polska była podzielona między trzy mocarstwa. Ponadstuletnie funkcjonowanie w ramach różnych systemów politycznych i gospodarczych odcisnęło wyraźne piętno. Polska powojenna w części zachodniej składa się z dawnych obszarów państwa niemieckiego, które historycznie były znacznie lepiej rozwinięte gospodarczo. Ten wpływ przeszłości, choć coraz mniejszy, nadal ma znaczenie.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (4)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama