statystyki

Sierant: Przypadki kawalera de Mérégo

autor: Artur Sierant23.05.2016, 07:13; Aktualizacja: 23.05.2016, 08:57
Pierwornie ruletka pełniła funkcję pomocy naukowej. Nie przynosiła dochodów właścicielowi. Zarabiał on na napiwkach, biletach i szampanie

Pierwornie ruletka pełniła funkcję pomocy naukowej. Nie przynosiła dochodów właścicielowi. Zarabiał on na napiwkach, biletach i szampanieźródło: Bloomberg

Siedemnastowieczny pisarz Antoine Gombaud przeszedł do historii dzięki hazardowi. I to nie dlatego, że wygrał albo przegrał jakąś wielką fortunę – taką, o której w ówczesnym Paryżu byłoby głośno, a echa pozostałby do dziś w literaturze czy anegdotach. Przeciwnie, skubał leszczy na małe stawki, aby ich nie spłoszyć. Skończył dobrą jezuicką szkołę na prowincji, gdzie studiował grecką literaturę, i przyjechał do stolicy. Nie był szlachcicem, ale nie przeszkadzało mu, gdy zwracano się do niego „chevalier de Méré”. Z czegoś musiał się utrzymać i zaczął na salonach grać w kości. Stosował prostą metodę – zakładał się, że w czterech rzutach wypadnie jedna szóstka.

Reklama


Dziś maturzyści (niektórzy) potrafią obliczyć, że prawdopodobieństwo sukcesu w takim rzucie to 0,518. Ale wówczas tego nie wiedziano. W jakiś sposób, może dzięki intuicji, może dzięki lekturze starych książek, a może dzięki liczeniu sukcesów w bardzo długiej serii rzutów, doszedł do tego, że grając długo i cierpliwie małymi stawkami, powinien zarobić. Znalazł więc metodę, o jakiej obecnie marzy każdy inwestor na rynku terminowym. Ale problemem było to, że trzeba to było robić cierpliwie i małymi stawkami. Liczba potencjalnych graczy była skończona i po jakimś czasie stawali się oni znudzeni i zniechęceni.

Nasz bohater postanowił zmienić zakład. Obstawiał, że w 24 rzutach dwiema kośćmi wypadną dwie szóstki. I tu intuicja go zawiodła, zaczął przegrywać. Nie potrafił tego rozwiązać, a pieniędzy ubywało. Zwrócił się z prośbą o pomoc do młodego francuskiego matematyka, z którym już wcześniej rozmawiał o rzucaniu kośćmi. Był to Blaise Pascal. Ten zaś napisał do Pierre’a de Fermata. Takie były obyczaje, naukowcy korespondowali ze sobą.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama