statystyki

Gomułka: Polska gospodarka może osiągnąć poziom dobrobytu, ale nie musi

autor: Sebastian Stodolak28.03.2016, 18:00
Polityka gospodarcza w krajach rozwiniętych nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu ich PKB, natomiast w takich krajach jak Polska ma olbrzymie znaczenie

Polityka gospodarcza w krajach rozwiniętych nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu ich PKB, natomiast w takich krajach jak Polska ma olbrzymie znaczenieźródło: ShutterStock

By wypracować sensowną politykę gospodarczą, trzeba otwarcie powiedzieć społeczeństwu: bez zmniejszenia zadłużenia i podwyższenia wieku emerytalnego nie dogonimy bogatej części świata - twierdzi ekonomista Stanisław Gomułka.

Reklama


Reklama


W niedawno wydanej książce „Transformacja i rozwój. Teoria i polityka gospodarcza” pisze pan, że światu potrzeba dwóch teorii rozwoju gospodarczego. Co to znaczy?

Są dwa rodzaje obszarów gospodarczych: rozwinięte i rozwijające się. W państwach należących do pierwszego rodzaju tempo rozwoju gospodarki, mierzone procentową zmianą PKB na roboczogodzinę, zależy od innych czynników niż w państwach należących do drugiego. Gospodarki rozwinięte wykazują wspólny, długofalowy trend wzrostowy, dość stabilny w czasie, który zależy głównie od wielkości sektora tworzącego innowacje, czyli sektora badań i rozwoju (R&D).

My wciąż należymy do gospodarek rozwijających się.

Oczywiście. Nasze PKB per capita to ok. 50 proc. PKB per capita zachodnich Niemiec, nasze bogactwo na mieszkańca to może 30 proc. bogactwa mieszkańca Niemiec. To, jak dynamicznie rosną gospodarki wschodzące, takie jak nasza, zależy głównie od tego, jak szybko i efektywnie przejmujemy technologie wytworzone gdzie indziej.

Zatem miał rację Milton Friedman, gdy radził, byśmy korzystali z mechanizmów, na których bogate kraje zbudowały swoje bogactwo, a nie z tych, z których korzystają, gdy już są bogate?

W pewnym sensie tak. Wie pan, polityka gospodarcza w krajach rozwiniętych nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu ich PKB, natomiast w takich krajach jak Polska ma olbrzymie znaczenie.

Jak to? Gdyby w USA do władzy doszedł socjalista Bernie Sanders i zapragnął wysoko opodatkować Wall Street, znacznie podnieść pensję minimalną, ograniczyć wymianę handlową z Chinami, to nie miałoby to wpływu na rozwój gospodarczy Ameryki?

Nie. W krótkim okresie, np. 4–8 lat, może mielibyśmy do czynienia z anomalią w postaci spowolnienia ogólnego trendu wzrostowego. W tym czasie gospodarka USA zgromadziłaby coś w rodzaju rezerwy wzrostu, którą wykorzystałaby później. Chodzi o to, że nawet w czasie rządów Sandersa wytwarzano by innowacje, tylko byłyby one mniej niż zwykle wykorzystywane. Po Sandersie nastałby inny prezydent, który cofnąłby reformy poprzednika, i owe innowacje wreszcie mogłyby w pełni rozkwitnąć. To przejściowo przełożyłoby się na relatywnie wyższą stopę wzrostu PKB, niż gdyby reform Sandersa wcześniej nie było. Polityka gospodarcza dla USA czy dla Niemiec nie ma znaczenia na dłuższą metę, ale może prowadzić do okresowych fluktuacji.

Wielki Kryzys z początku XX w., który trwał w sumie dziewięć lat i spowodował spadek PKB USA o 30 proc., był tylko taką okresową fluktuacją?

Tak, bo rozmawiamy o perspektywie nie dekad, a wieków. Dokładniej o ostatnich 200–300 latach. I próbujemy wyjaśnić, dlaczego po tych tysiącach lat, gdy gospodarki rosły w tempie 5–10 proc. na wiek, przyśpieszyły do tempa 1–2 proc. rocznie.

Gdyby w Polsce pojawił się odpowiednik Sandersa z równie radykalnym programem, to w razie jego zwycięstwa bylibyśmy w opałach?

Być może tak, bo my swoje zdolności technologiczne i organizacyjno-instytucjonalne dopiero budujemy poprzez absorpcję i wprowadzenie w życie innowacji stworzonych w krajach dzisiaj najbardziej rozwiniętych. W naszym przypadku opisana przez pana polityka sprawiłaby, że ta absorpcja spadłaby, i w związku z tym mielibyśmy za rządów tego naszego Sandersa mniej innowacji w gospodarce. To przełożyłoby się na trwały rozwój poniżej potencjału.

Przypomniał mi się pewien polski piłkarz, który świetnie się zapowiadał, lecz miał wypadek motocyklowy i, mimo że wrócił po latach do gry, ten stracony czas pozbawił go szans na naprawdę wielką karierę. Jego talent w pełni się nie rozwinął. Dobre skojarzenie?


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • POmroczność - stan umysłu leniżerii(2016-03-29 07:13) Odpowiedz 40

    Ja od lat slysze tylko od polskich szpecow ekonomy jak to polska goooooni zachod a zaraz juz i przegoni .... a tu na płace w Niemczech wciąż czterokrotnie wyższe niż w Polsce ..Minimalna płaca w Niemczech to 8,5 EUR/h Minimalna płaca w Polsce to ok. 10pln czyli 2,2 EUR/h Tylko, że niemiecki pracodawca nie odważy się zapłacić mniej....A tu są nawet stawki 0,85 EUR/h w przetargach dla urzędów państwowych akceptowane. Ot i cała sprawa :) Za tę minimalną w Niemczech skromnie ale przeżyjesz. Tu zarabiając 1300 netto nie masz prawa samodzielnie przeżyć.

  • Kariera Nikodema Dyzmy(2016-03-29 07:16) Odpowiedz 30

    Przecież mieliśmy już tylu uzdrowicieli, ile oni nam naobiecywali a zrobili z nas osłów tanią siłę roboczą nie wiem komu chcieli się przypodobać że zarabiamy czterokrotnie mniej niż w europie. Stworzyli nam zieloną wyspę ? ,a gdzie oni są to każdy wie ............Nawet TUSK uciekł z tego kraju(BY ŻYŁO MU SIĘ LEPIEJ),ale najpierw sprzedał kraj z obywatelami(tanią siłą roboczą).Woli zarabiać w EURO a nie w PLN bo wie co jest grane.Mądrzy Obywatele już kilka lat temu wyjechali z Polski i przyjeżdżają tylko na święta.

  • dziadek Franek(2016-03-29 08:54) Odpowiedz 30

    Zielona wyspa czy neokolonia? - Nasza struktura gospodarcza w chwili obecnej jest analogiczna do struktury krajów pokolonialnych i w zasadzie można powiedzieć, że Polska jest neokolonią. Jeśli chodzi o niepodległość polityczną to uważam, że ją mamy, choć jest ona ograniczona w ramach Unii Europejskiej. Natomiast w sferze ekonomicznej, niestety, jesteśmy podlegli. Read more: http://www.pch24.pl/zielona-wyspa-czy-neokolonia-,20198,i.html#ixzz43opz5I8K

  • leonidas(2016-03-28 18:49) Odpowiedz 21

    Jak dogonimy to co dalej, stojąc to stagnacja może przegonić . Gomułka to pierdoła na świecie są biedni, bogaci, grubi, chudzi, mądrzy i głupi. Dywagacje na temat czy dogonimy są bez sensu w Polsce są tacy co już dawno przegonili.

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama