statystyki

Gospodarka ruszyła, ale Polska się wyludnia

autor: Janusz K. Kowalski27.01.2016, 07:43; Aktualizacja: 27.01.2016, 08:06
Analitycy są zgodni, że również w tym roku gospodarka będzie rosła. Różnią się jednak w prognozach co do tempa wzrostu PKB.

Analitycy są zgodni, że również w tym roku gospodarka będzie rosła. Różnią się jednak w prognozach co do tempa wzrostu PKB.źródło: ShutterStock

Gospodarka ruszyła, bezrobocie spadło, wzrosły płace, ale urodziło się mało dzieci. Kurczymy się jako naród.

Reklama


Reklama


W ubiegłym roku produkt krajowy brutto zwiększył się realnie o 3,6 proc. Jego wzrost był o 0,3 pkt proc. większy niż w roku poprzednim – podał GUS. Był to wynik najlepszy od czterech lat. Głównym motorem napędowym gospodarki był popyt krajowy. Konsumpcja urosła o 3,1 proc. więcej niż w roku poprzednim. Inwestycje urosły o 6,1 proc. Pozytywny wpływ na wzrost PKB miał również eksport.

Analitycy są zgodni, że również w tym roku gospodarka będzie rosła. Różnią się jednak w prognozach co do tempa wzrostu PKB. Według ekonomistów Credit Agricole może to być tylko 2,7 proc. Jak wyjaśnia Krystian Jaworski, ekonomista banku, to spowolnienie związane jest z wysoką bazą z zeszłego roku, do której będziemy się odnosić. Trudno będzie uzyskać jeszcze lepszy wynik, więc siłą rzeczy dynamika eksportu i inwestycji będzie mniejsza. Inwestycje przyhamują też ze względu na niższe nakłady sektora publicznego. Powód: na początku nowej perspektywy finansowej 2014–2020 będzie mniejsze wykorzystanie środków unijnych.

Gospodarka wygląda lepiej niż demografia

Gospodarka wygląda lepiej niż demografia

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Dodatkowym czynnikiem ryzyka dla wzrostu gospodarczego jest obniżka ratingu Polski przez agencję Standard & Poor’s oraz, być może, podobna reakcja ze strony Moody’s, co może się przyczynić do spowolnienia napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych – ocenia Jaworski. Moody’s wczoraj ostrzegł, że negatywne dla wiarygodności kredytowej Polski są rządowe plany rozluźniania dyscypliny fiskalnej. Agencja podniosła prognozę tegorocznego deficytu finansów publicznych z 2,9 proc. do 3,1 proc. PKB.

Eksperci rządowi są przekonani, że gospodarka przyspieszy. Według nich PKB zwiększy się o 3,8 proc. – taki wzrost zapisano w projekcie ustawy budżetowej na ten rok. Zakłada, że wzrośnie konsumpcja gospodarstw domowych w związku z dodatkowymi ich dochodami po tym, jak rodziny będą otrzymywać 500 zł na dziecko.

Rosnąca gospodarka, przy zwiększających się zamówieniach firm, spowodowała, że w ub.r. poprawiała się sytuacja na rynku pracy. Według szacunkowych danych GUS liczba osób pracujących zwiększyła się o ok. 2 proc. – do ok. 14,9 mln. Spadało bezrobocie – w końcu zeszłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było niespełna 1,6 mln osób – o 262 tys. mniej niż w grudniu 2014.

Równocześnie rosły wynagrodzenia. W sektorze przedsiębiorstw zwiększyły się nominalnie o 3,5 proc. A więc o 0,2 pkt proc. mniej niż w 2014 r. Jednak dzięki deflacji siła nabywcza płac zwiększyła się w ubiegłym roku o 4,5 proc. – najmocniej od 2008 r.

Przy korzystnych zmianach w gospodarce utrzymywały się jednak niekorzystne tendencje demograficzne. Według wstępnych szacunków w ubiegłym roku liczba ludności naszego kraju skurczyła się o 33 tys., do 38 mln 446 tys. Był to już czwarty z kolei rok spadku liczby ludności po notowanym wcześniej (w latach 2008–2011) wzroście.

Spowodowany on został między innymi ujemnym przyrostem naturalnym: liczba urodzonych dzieci była o 16 tys. mniejsza od liczby zgonów. Do tego doszło ujemne saldo migracji zagranicznych na pobyt stały. Wyniosło 17 tys. – o tyle więcej wyjechało na stałe z Polski osób, niż się osiedliło przybyszów z zagranicy.

W ubiegłym roku przyszło na świat w naszym kraju ok. 372 tys. dzieci – o 3,5 tys. mniej niż w roku poprzednim. Nie pomogło więc wprowadzenie w 2013 r. rocznego urlopu rodzicielskiego, który miał między innymi zachęcić rodziny do posiadania potomstwa.

Demografowie są zgodni, że Polska będzie się nadal wyludniać. Bo już od ponad 20 lat liczba urodzeń nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń. Tak zwany współczynnik dzietności wynosi ok. 1,3, co oznacza, że na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15–49 lat) przypada niespełna 130 urodzonych dzieci. Korzystna sytuacja demograficzna byłaby dopiero wtedy, gdyby na 100 kobiet w wieku rozrodczym przypadało 210–215 urodzonych dzieci.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Patologia Obywatelska(2016-01-27 10:08) Odpowiedz 159

    Widać efekty 8 lat POlityki prorodzinnej nie -rządów Platformy Obłudników

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Nicki(2016-01-27 09:40) Odpowiedz 114

    Jak są takie niskie zarobki i drogie mieszkania to się wcale nie dziwię

  • aaaa(2016-01-27 08:19) Odpowiedz 91

    wiek rozrodczy dla kobiety 15-49 lat, tylko że kobiety po 35 roku nie rodzą a właściwie mężczyźni spisali je już na straty pod tym względem

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Chudy byk(2016-01-27 11:35) Odpowiedz 91

    A wszystko przez te pensje,które podobno rosną. ;o)

  • demon(2016-01-27 15:00) Odpowiedz 40

    Skoro tak dobrze to dlaczego jest tak źle?

  • aa(2016-01-28 18:35) Odpowiedz 30

    Nic nie pomoże 500 zł. Nie będzie raczej się rodzić więcej dzieci, bo ludzie się będą obawiać o swój byt w PISolandzie, a młodzi będą emigrować i trudno się dziwić. Dawno nie było takiej niepewności o jutro, jak dzisiaj. Jeśli ONI rzeczywiście będą realizować swoje słynne obietnice, to rozwalą gospodarkę i będzie tylko gorzej. Jak najgorszy czas na rodzenie dzieci.

  • oczywisty(2016-01-27 20:27) Odpowiedz 25

    trzeba sie otworzyć na Polaków ze wschodu i na Ukraińców zamiast biadolić na dzietność

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama