statystyki

Nie ustaje walka na rynku aptecznym

autor: Patryk Słowik07.12.2015, 07:36; Aktualizacja: 07.12.2015, 09:14
– Zmiany w systemach prawnych wielu państw UE mają tendencje do deregulacji i stopniowego odstępowania od głębokiego ingerowania państwa w rynek detalicznej dystrybucji farmaceutycznej – wskazują autorzy raportu.

– Zmiany w systemach prawnych wielu państw UE mają tendencje do deregulacji i stopniowego odstępowania od głębokiego ingerowania państwa w rynek detalicznej dystrybucji farmaceutycznej – wskazują autorzy raportu.źródło: ShutterStock

Kraje Unii Europejskiej zmierzają w kierunku liberalizacji przepisów dotyczących prowadzenia placówek, podczas gdy u nas toczą się dyskusje o tym, jak regulacje zaostrzyć. Takie wnioski można wyciągnąć z najnowszego raportu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Reklama


– Zmiany w systemach prawnych wielu państw UE mają tendencje do deregulacji i stopniowego odstępowania od głębokiego ingerowania państwa w rynek detalicznej dystrybucji farmaceutycznej – wskazują autorzy raportu. Dodają, że w ostatnich 20 latach do zauważalnego złagodzenia przepisów dotyczących zakładania nowych aptek doszło aż w 15 państwach. Powód? Systemy, w których ograniczona jest swoboda działalności gospodarczej, są drogie dla płatnika. Tworzą pozbawione ryzyka środowisko biznesowe dla właścicieli aptek, którymi z reguły są członkowie aptekarskiej korporacji. A co za tym idzie – na rynku nie ma w zasadzie żadnej konkurencji między przedsiębiorcami, w efekcie zaś rosną ceny leków. Tak przynajmniej twierdzi PharmaNET skupiający w swoich strukturach sieci apteczne.

Zdanie samorządu aptekarskiego i lokalnych farmaceutów jest inne. Twierdzą oni, że szkodliwe dla pacjentów nie jest to, iż apteki prowadzą zawodowi farmaceuci, a nie profesjonalni biznesmeni. W ich ocenie największym złem jest to, że na rynku zaczynają dominować duże sieci apteczne. W pewnym momencie wykruszy im się jakakolwiek konkurencja, a wtedy będą mogły dyktować warunki. Rajmund Miller, lekarz i poseł PO, uważa wręcz, że może nadejść dzień, w którym apteczne korporacje postawią ultimatum rządowi: albo dostaniemy pewne preferencje, albo zamkniemy placówki w danej gminie na znak strajku. A – jak uważa parlamentarzysta – jeśli zabraknie na rynku lokalnych farmaceutów, władza w tego typu sytuacji znalazłaby się pod ścianą. Nie można dopuścić do tego, by zamiast do apteki pacjenci chodzili do sklepu z lekami, w którym nawet nie ma kto doradzić.

– Czcze gadanie na zasadzie, co by było, gdyby... Patrzmy na to, co jest teraz. A ze wszelkich danych wynika, że w dużych sieciach aptecznych pacjenci mniej płacą za leki niż w lokalnych placówkach – ucina temat przedstawiciel jednej z sieci.

W raporcie PharmaNET czytamy również, że w Polsce już dwukrotnie podejmowano próbę wprowadzenia przepisów zmierzających do wprowadzenia elementów systemu zamkniętego (czyli opartego na formule: apteka dla aptekarza) na polski rynek. Pierwsza miała miejsce w 1992 r., jednak przepis został zaskarżony przez rzecznika praw obywatelskich jako niezgodny z konstytucją i w efekcie uznany przez Trybunał Konstytucyjny za naruszający zasady swobody działalności gospodarczej, własności i ochrony praw nabytych (wyrok TK z 20 sierpnia 1992 r., sygn. K 4/92). Podobny przepis usiłowano wprowadzić w 2001 r. do ustawy – Prawo farmaceutyczne, jednak i w tym przypadku został on zaskarżony przez rzecznika. W efekcie został uchylony zanim trybunał zajął się sprawą.


Pozostało jeszcze 20% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama