Panel poświęcony kwestii pobudzenia wzrostu gospodarczego w Europie miał dać odpowiedź na pytanie, czy kryzys już się skończył. Jednoznacznej odpowiedzi nie usłyszeliśmy. Paweł Olechnowicz, szef grupy Lotos, przypomniał, że podczas otwarcia forum premier uznał kryzys za zakończony. – Ja sam tego taki pewien nie jestem – stwierdził prezes. – Wydaje mi się, że ciągle potrzebne są jeszcze zmiany, a zwłaszcza gruntowna i trwała poprawa sytuacji finansowej – dodał.

Wilhelm Molterer, wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego, wyjaśnił, że rosnące zapotrzebowanie na kredyty, duży popyt na obligacje można uznać za oznakę ożywienia. Z drugiej jednak strony wciąż wysoki poziom bezrobocia stanowi poważne zagrożenie dla całej Europy. – Ciągle nie czuję klimatu sprzyjającego inwestycjom, a to nie wróży dobrze na przyszłość – uznał Molterer. – Wśród przedsiębiorców panuje zbyt duża niepewność, zwłaszcza co do efektów zmian wprowadzanych przez poszczególne rządy – dodał.

Pedro Pereira de Silva, szef Jeronimo Martins Polska, był bardziej optymistyczny. W jego ocenie kryzys finansowy minął, bo większość państw zdołała wprowadzić dyscyplinę finansową, która trzyma wydatki w ryzach. – Teraz kolej na integrację w Europie, zbudowanie zaufania wśród przedsiębiorców, aby zdołali oni uwierzyć, że warto inwestować i rozbudowywać firmy – zaznaczył de Silva.

Dużo jeszcze jest w Europie do zrobienia w ocenie Stanów Zjednoczonych. Amerykański gość forum Elena Bryan, przedstawiciel ds. handlu amerykańskiej misji przy Unii Europejskiej, wyjaśniła, że wprawdzie zostały już przeprowadzone pewne zmiany, ale ciągle trzeba podtrzymywać postęp w reformach. – Zagrożenie ciągle istnieje i trzeba być bardzo czujnym, podejmując finansowe i ważne dla gospodarki decyzje.

Poparł ją Mario Baldassarri, były minister rozwoju gospodarczego Włoch. – Ciągle mamy kryzys, myślę, że dopiero w przyszłym roku będziemy świadkami odbicia od dna – ostudził prelegentów i gości Baldassarri. Wspomniał on o kryzysie instytucjonalnym i społecznym, z którym Europa ciągle sobie nie poradziła.

Co więc zrobić, aby pobudzić wzrost gospodarczy? – pytał moderator spotkania, ekonomista Krzysztof Rybiński. – Nie potrzeba nam nowego planu Marshalla, jak twierdzą niektórzy – stwierdził Janusz Lewandowski. – Potrzeba reform, które muszą przeprowadzić poszczególne kraje na własnym podwórku – dodał. Jego zdaniem każde państwo musi wypracować własne zasady działania, ale muszą one być akceptowalne na forum europejskim. Globalnie zaś trzeba zadbać o strefę wolnego handlu, bezpieczeństwo energetyczne i finansowanie, ale niekonieczne ze szczebla Brukseli.

Wilhelm Molterer dodał, że rolą poszczególnych państw jest też zadbanie, aby biznes miał bezpieczną, przewidywalną i wiarygodną informację co do czasu, w jakim dokonają się reformy, w tym zmiany podatkowe i reformy strukturalne.