To zła wiadomość dla konsumentów, którzy będą mieli coraz mniejszy wybór placówek handlowych. – Największy spadek nastąpił w branży rybnej, w której na koniec 2011 r. funkcjonowało 808 sklepów, a rok wcześniej 948. Stanowi to spadek aż o 14,8 proc. – wylicza Tomasz Starzyk, ekspert Soliditet Polska. Nieznacznie lepiej dzieje się w sektorze detalicznej sprzedaży artykułów piśmiennych i książek. Na przestrzeni ostatnich 2 lat zniknęły 752 tego typu sklepy, to 11,5 proc. Na koniec 2011 r. w tym sektorze zarejestrowanych było 5,8 tys. sklepów. Wszystko zaczęło się od wzrostu podatku VAT na książki do 5 proc. od stycznia 2011 r. – Publikacje wydane do końca 2010 r. mogły być bowiem sprzedawane z zerową stawką. Potem klienci kupowali mniej. Wydawcy wstrzymali z tego powodu premiery. Mało hitów i promocje wpłynęły na obroty i rentowość branży – tłumaczy Łukasz Gołębiewski z Polskiej Izby Książki. Jak dodaje, w kolejnych latach ten trend będzie postępował, bo Polacy coraz więcej kupują w internecie. Rośnie popyt na publikacje elektroniczne.

Sięgający 11,1 proc. spadek odnotowano w sektorze owocowo-warzywnym. To o tyle spektakularny wynik, że na przełomie lat 2009-10 sektor ten jako jeden z pięciu notował 1,5 – proc. wzrost liczby zarejestrowanych podmiotów. Przyczyny odwrócenia trendu należy upatrywać w zmianie modelu działania przez największe sieci handlowe. Markety postanowiły bardziej skupić się na świeżych produktach, które dotychczas nie były ich mocną stroną. W efekcie Biedronka zaproponowała owoce i warzywa, takie jak szaron, liczi i papaja dostępne do niedawna głównie w delikatesach. Do tego przynajmniej kilka procent taniej niż u konkurencji.

Najwięcej sklepów działa teraz w sektorze ogólnospożywczym. Na koniec roku było ich 84,4 tys. Drugi jest sektor sprzedaży detalicznej pojazdów mechanicznych i również części zamiennych.

Spadki dotyczą wszystkich branż poza alkoholową – tu liczba punktów handlowych rośnie

Tylko w zeszłym roku polski rynek sprzedaży skurczył się o 22 tysiące placówek. Zostały zarejestrowane 31 243 sklepy, a wyrejestrowano 53 105. Miniony rok był kolejnym rokiem spadków, z tą jednak różnicą, że następuje delikatne wyhamowanie dynamiki. W 2010 ubyło bowiem ponad 25 tys. sklepów – wynika z raportu Soliditet Polska, z grupy Bisnode.

Najwięksi przegrani to sklepy osiedlowe – są za drogie

Ale to nie oznacza spadku na rynku handlu detalicznego, bo dyskonty i hipermarkety szykują ekspansję. Biedronka zamierza otwierać około 300 sklepów rocznie. Ten rok będzie więc kolejnym, w którym rynek będzie się kurczył. Zwłaszcza że sieci takie jak Tesco, Carrefour czy Lidl też przyspieszają i otwierają swoje placówki w coraz mniejszych miastach, stając się jeszcze większą konkurencją dla polskich kupców.

– Największymi przegranymi w boju o klienta są małe sklepy osiedlowe, które oferując ceny o 20 – 30 proc. wyższe, są mniej atrakcyjne dla szukających oszczędności Polaków – zauważa Tomasz Starzyk. Do sukcesu dużych marketów przyczyniają się programy lojalnościowe, które z założenia przywiązują klienta do marki. A sieci dysponując znacznymi środkami finansowymi, wydają też krocie na reklamę i promocję. – Mali sklepikarze tracą, bo wykazują się też małą innowacyjnością w zakresie sposobu płatności oraz nie prowadzą promocji poprzez degustację – dodaje Tomasz Starzyk.

Dodatkowo sieci handlowe wydłużyły czas otwarcia swoich punktów w porównaniu z małymi detalistami. Teraz ci najmniejsi, chcąc dorównać konkurencji sieci handlowych, muszą pracować od 6.00 do 21.00, co wiąże się z dużym obciążeniem, bo wymusza zatrudnienie dodatkowych osób, a to z kolei generuje koszty i przekłada się na zyski.

Osoby zamykające małe sklepy, jeśli pozwala im wiek, przechodzą na emeryturę, zwłaszcza gdy ich dzieci nie są zainteresowane prowadzeniem rodzinnego interesu. Część z właścicieli pozbywa się sklepów, sprzedając je konkurencji, i zmienia branżę np. na gastronomiczną. Niszę po upadających małych sklepach wypełniają potentaci handlowi. Wedle wyliczeń DGP tylko dziesięciu największych graczy w handlu spożywczym otworzy w tym roku ponad 1,5 tys. nowych sklepów. Rozwojowi sieci sprzyja słaby złoty, jak też spadające ceny nieruchomości.