Sposobem na przyciągnięcie klientów mają być gruntowne remonty bazarów, które mają przemienić je w miejskie galerie. Zarządzać nimi i inwestować w przebudowę mają sami kupcy. Targowiska w nowym wydaniu mają gwarantować zakupy w ogrzewanych, zadaszonych pawilonach i miejsca parkingowe dla klientów.

W tym roku modernizacje i remonty bazarów mogą pochłonąć kilkadziesiąt milionów złotych. Na unowocześnienie jednego targowiska potrzeba bowiem 1 – 2 mln zł. Dziś działa jakieś 2 tys. bazarów. Prace budowlane przejdzie jednak w najbliższych dwóch latach może 10 proc. z nich.

W stolicy najwięcej emocji budzi modernizacja bazaru przy placu Szembeka. Według projektu istniejące wszystkie pawilony mają się znaleźć pod jednym dachem, co dla niektórych jest gwałtem na lokalnym kolorycie tego miejsca. W tej chwili, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, negocjowane są umowy z najemcami, wśród których mają pojawić się takie znane marki jak McDonald’s. Mają być magnesem przyciągającym klientów na targowisko. Spółka Centrum Handlowe Szembeka nie ujawnia, ile ta inwestycja będzie kosztować.

Wiadomo też, że rozbudowę i modernizację przejdą bazary w Międzyrzeczu, Pleszewie i Lublinie. Gruntowny remont targowiska – nowe wiaty, ogrodzenie oraz nowy ład przestrzenny – zaplanowano też w Janowie Podlaskim. Na modernizację może liczyć miejskie targowisko w Augustowie oraz Drohiczynie i Perlejewie. W województwie podlaskim przebudowę przejdzie osiem bazarów, co kosztować będzie łącznie 7 mln zł.

– Odbudowując nasz bazar w Słubicach po pożarze, postawiliśmy na jakość – opowiada Grzegorz Szram, wiceprezes Stowarzyszenia Odra. Dlatego mimo spowolnienia gospodarczego targowisko prosperuje dziś lepiej niż pięć lat temu. To zasługa dużego wyboru usług. Obok stoisk z żywnością i ubraniami jest fryzjer, szewc, bar szybkiej obsługi. Na modernizację przeznaczono 14 mln zł. Kolejny 1 mln zł ma być wydany w tym roku na dokończenie parkingu i ogrodzenia.

Lepszy standard bazarów i targowisk wymuszają zarówno większe wymagania ze strony sanepidu, jak i samych klientów. Do obskurnego pawilonu, gdzie mięso i wędliny sprzedawane są z obdrapanej lodówki, nikt już nie przyjdzie.